Roz­wód i powtór­ne mał­żeń­stwo z per­spek­ty­wy Biblii

W tym opra­co­wa­niu chce­my zająć się wypo­wie­dzia­mi Biblii doty­czą­cy­mi kwe­stii roz­wo­du i powtór­ne­go mał­żeń­stwa. Nawet sło­wa Jezu­sa zazwy­czaj tłu­ma­czo­ne jako „poza wypad­kiem nie­rzą­du” nie sto­ją w sprzecz­no­ści z jasnym odrzu­ce­niem prak­ty­ki roz­wo­du w pozo­sta­łych frag­men­tach Nowe­go Testa­men­tu. Cho­ciaż w pra­wie sta­ro­te­sta­men­to­wym z powo­du grzesz­no­ści ludzi roz­wód był dopusz­czal­ny, nigdy jed­nak nie był on Bożą wolą. Jezus jasno na tę wolę Bożą wska­zał. Przez swe dzie­ło zba­wie­nia prze­mie­nia On nasze ser­ca i uzdal­nia nas do zacho­wa­nia wier­no­ści, jak tego pra­gnie Bóg, nawet jeśli w okre­ślo­nych warun­kach powsta­je koniecz­ność życia w oddzie­le­niu od nie­wie­rzą­ce­go mał­żon­ka. Nasz tekst koń­czy­my paro­ma myśla­mi, któ­re mogą być pomoc­ne w zna­le­zie­niu roz­wią­za­nia czę­sto dzi­siaj zawi­kła­nych sytu­acji życiowych.

Na zdjęciu widać matkę spacerującą samotnie z dwójką dzieci – to ponure konsekwencje rozwodu.

1. Czy roz­wód jest rze­czy­wi­stym rozwiązaniem?

Kochać kogoś zna­czy szu­kać dla nie­go tego, co naj­lep­sze, nawet gdy rodzi to trud­no­ści. Rów­nież mał­żon­ko­wie wie­lo­krot­nie sta­ją przed wyzwa­niem goto­wo­ści do nie­sie­nia sie­bie nawza­jem. Szcze­gól­nie gdy poja­wią się pro­ble­my, może powstać poku­sa wybo­ru łatwiej­szej dro­gi i opusz­cze­nia współ­mał­żon­ka lub zawar­cia kolej­ne­go mał­żeń­stwa, jeże­li współ­mał­żo­nek mnie opu­ścił. Jed­nak mał­żeń­stwo jest decy­zją, któ­rej nie moż­na już cof­nąć nawet, jeśli pod­ję­to ją lek­ce­wa­żąc głos wła­sne­go sumienia.

Dla­te­go pra­gnie­my zachę­cić wszyst­kich, któ­rzy zasta­na­wia­ją się nad decy­zją o roz­wo­dzie lub zawar­ciu kolej­ne­go związ­ku, do otwar­cia się bez lęku na sło­wa Jezu­sa. Jezus nie tyl­ko wska­zu­je nam dro­gę, ale i poma­ga nam nią podą­żać, nawet jeśli trud­no jest nam to sobie wyobrazić.

Poni­żej zebra­li­śmy sze­reg frag­men­tów Pisma Świę­te­go na temat roz­wo­du i powtór­ne­go mał­żeń­stwa. Poka­zu­ją one, że Jezus ocze­ku­je docho­wa­nia bez­wa­run­ko­wej wier­no­ści jed­nej i tej samej oso­bie aż do śmier­ci. W następ­nej czę­ści zna­leźć moż­na dokład­niej­sze wyjaśnienia.

2. Jed­no­znacz­ne frag­men­ty Biblii na temat roz­wo­du i powtór­ne­go małżeństwa

Sze­reg wypo­wie­dzi w Nowym Testa­men­cie wska­zu­je, że wolą Bożą jest jed­no­żeń­stwo, to zna­czy, żeby jeden męż­czy­zna i jed­na kobie­ta pozo­sta­li sobie wier­ni aż do śmierci.

Każ­dy, kto odda­la swo­ją żonę, a bie­rze inną, popeł­nia cudzo­łó­stwo; i kto odda­lo­ną przez męża bie­rze za żonę, popeł­nia cudzo­łó­stwo. (Łuka­sza 16,18)

Przy­stą­pi­li do Nie­go fary­ze­usze i chcąc Go wysta­wić na pró­bę, pyta­li Go, czy wol­no mężo­wi odda­lić żonę. Odpo­wia­da­jąc zapy­tał ich: Co wam naka­zał Moj­żesz? Oni rze­kli: Moj­żesz pozwo­lił napi­sać list roz­wo­do­wy i odda­lić. Wów­czas Jezus rzekł do nich: Przez wzgląd na zatwar­dzia­łość serc waszych napi­sał wam to przy­ka­za­nie. Lecz na począt­ku stwo­rze­nia Bóg stwo­rzył ich jako męż­czy­znę i kobie­tę: dla­te­go opu­ści czło­wiek ojca swe­go i mat­kę i złą­czy się ze swo­ją żoną, i będą obo­je jed­nym cia­łem. A tak już nie są dwo­je, lecz jed­no cia­ło. Co więc Bóg złą­czył, tego czło­wiek niech nie roz­dzie­la! W domu ucznio­wie raz jesz­cze pyta­li Go o to. Powie­dział im: Kto odda­la żonę swo­ją, a bie­rze inną, popeł­nia cudzo­łó­stwo wzglę­dem niej. I jeśli żona opu­ści swe­go męża, a wyj­dzie za inne­go, popeł­nia cudzo­łó­stwo. (Mar­ka 10,2–12)

Tym zaś, któ­rzy trwa­ją w związ­kach mał­żeń­skich, naka­zu­ję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie odcho­dzi od swe­go męża. Gdy­by zaś ode­szła, niech pozo­sta­nie samot­ną albo niech się pojed­na ze swym mężem. Mąż rów­nież niech nie odda­la żony. (1 Koryn­tian 7,10–11)

Podob­nie też i kobie­ta zamęż­na, na mocy Pra­wa, zwią­za­na jest ze swo­im mężem, jak dłu­go on żyje. Gdy jed­nak mąż umrze, tra­ci nad nią moc pra­wo męża. Dla­te­go to ucho­dzić będzie za cudzo­łoż­ną, jeśli za życia swe­go męża współ­ży­je z innym męż­czy­zną. Jeśli jed­nak umrze jej mąż, wol­na jest od tego pra­wa, tak iż nie jest cudzo­łoż­ną, współ­ży­jąc z innym męż­czy­zną. (Rzy­mian 7,2–3)

Bóg już w Sta­rym Testa­men­cie był zde­cy­do­wa­nie prze­ciw­ny rozwodom:

I jesz­cze co inne­go czy­ni­cie: zra­sza­cie łza­mi ołtarz Jah­we wśród pła­czu i wzdy­cha­nia, bo nie spo­glą­da już na wasze ofia­ry i nie przyj­mu­je ich chęt­nie z waszych rąk, i pyta­cie: „Dla­cze­góż to?” Dla­te­go, że Jah­we był świad­kiem mię­dzy tobą a żoną twej mło­do­ści, któ­rej zła­ma­łeś wia­rę; a była prze­cież two­ją towa­rzysz­ką i twą żoną praw­nie poślu­bio­ną. Czyż nie stwo­rzył jej jedy­ny [Bóg] i nie oży­wił jej cia­ła duchem? I cze­góż ocze­ku­je Jedy­ny? Potom­stwa, któ­re pocho­dzi od Boga. Strzeż­cie tedy wła­sne­go życia! Nie sprze­nie­wie­rzaj się żonie twej mło­do­ści! Nie­na­wi­dzę bowiem roz­wo­dów (mówi Jah­we, Bóg Izra­ela) i każ­de­go, kto sza­tę swo­ją pla­mi krzyw­dą – mówi Jah­we Zastę­pów. Strzeż­cie tedy wła­sne­go życia i nie bądź­cie wia­ro­łom­ca­mi! (Mala­chia­sza 2,13–16, Biblia Poznańska)

3. Poza wypad­kiem nierządu?

W Ewan­ge­lii Mate­usza znaj­du­ją się dwa frag­men­ty (Mt 5,31–32 i 19,1–12), w któ­rych wyda­je się być mowa o wyjąt­ku, jaki mają sta­no­wić wykro­cze­nia prze­ciw­ko czy­sto­ści (powód wsze­te­czeń­stwa / nie­rzą­du). Powsta­je pyta­nie, cze­mu ten tak waż­ny wyją­tek nie został prze­ka­za­ny w pozo­sta­łych Ewan­ge­liach lub Listach Nowe­go Testa­men­tu. Ewan­ge­lia Mate­usza zosta­ła napi­sa­na do czy­tel­ni­ków pocho­dze­nia żydow­skie­go. Poni­żej chce­my poka­zać, że dla Żydów współ­cze­snych Jezu­so­wi te sło­wa mia­ły inne zna­cze­nie, niż dla więk­szo­ści ludzi dzi­siaj. Nie­ste­ty popu­lar­ny dzi­siaj spo­sób rozu­mie­nia ich wywarł też wpływ na tłu­ma­cze­nia Pisma Św., w związ­ku z czym musi­my się też zająć kwe­stią ich prze­kła­du. Posta­ra­my się napi­sać o tym w moż­li­wie naj­więk­szym skrócie.

3.1 Ewan­ge­lia Mate­usza 5,32

Biblia Tysiąc­le­cia tłu­ma­czy frag­ment Ew. Mate­usza 5,31–32 następująco:

Powie­dzia­no też: Jeśli kto chce odda­lić swo­ją żonę, niech jej da list roz­wo­do­wy. A ja wam powia­dam: Każ­dy, kto odda­la swo­ją żonę — poza wypad­kiem nie­rzą­du — nara­ża ją na cudzo­łó­stwo; a kto by odda­lo­ną wziął za żonę, dopusz­cza się cudzołóstwa.

Dla porów­na­nia, pro­te­stanc­kie tłu­ma­cze­nie Biblii War­szaw­skiej tak odda­je wers 32:

A Ja wam powia­dam, że każ­dy, kto opusz­cza żonę swo­ją, wyjąw­szy powód wsze­te­czeń­stwa, pro­wa­dzi ją do cudzo­łó­stwa, a kto by opusz­czo­ną poślu­bił, cudzołoży.

Grec­kie sło­wo parek­tos, któ­re odda­no tu jako „poza wypad­kiem” i „wyjąw­szy”, ozna­cza dosłow­nie „na zewnątrz”, „poza”, „nie wspo­mi­na­jąc o”, „z wyłą­cze­niem”. (Np. w 2 Koryn­tian 11,28 Biblia Tysiąc­le­cia tłu­ma­czy je jako „nie mówiąc już o”, Biblia Poznań­ska „oprócz tego wszyst­kie­go”, Biblia War­szaw­ska jako „spra­wy zewnętrz­ne”. Parek­tos nie wyra­ża tam wyjątku).

Moż­li­wie wier­nie moż­na by oddać sens tek­stu następująco:

Powie­dzia­no też: kto by odda­lił swo­ją żonę, niech da jej list roz­wo­do­wy. A ja wam powia­dam, że każ­dy, kto odda­la swo­ją żonę – a uza­sad­nie­nie nie­rzą­dem jest wyklu­czo­ne – spra­wia, że wzglę­dem niej popeł­nio­no cudzo­łó­stwo[1], a kto by odda­lo­ną wziął za żonę, cudzo­ło­ży.[2]

Nie­rząd był ogól­nie przy­ję­tym powo­dem do rozwodu

W tym roz­dzia­le Ew. Mate­usza (Mt 5) Jezus zaj­mu­je się kwe­stią pra­wa i tra­dy­cji żydow­skich. W wer­sach 31–32 odno­si się do frag­men­tu z Ks. Powtó­rzo­ne­go Pra­wa 24,1:

Jeśli męż­czy­zna poślu­bi kobie­tę i zosta­nie jej mężem, lecz nie będzie jej darzył życz­li­wo­ścią, gdyż zna­lazł u niej coś odra­ża­ją­ce­go, napi­sze jej list roz­wo­do­wy, wrę­czy go jej, potem ode­śle ją od siebie…

W opi­nii ówcze­snych szkół rabi­nów wyra­że­nie „coś odra­ża­ją­ce­go” odno­si się tu do wykro­czeń w sfe­rze sek­su­al­no­ści. Dla wie­lu Żydów był to jedy­ny dopusz­czal­ny powód roz­wo­du.[3]

Jezus wniósł coś nowego

Jezus mówi: „Powie­dzia­no … a ja wam powia­dam…” Naj­wy­raź­niej Jezus naucza tu cze­goś nowe­go, cze­go Żydzi jesz­cze dotąd nie sły­sze­li. W Kaza­niu na górze (Mt 5–7) Jezus pogłę­bia przy­ka­za­nia Boże pod wzglę­dem czy­sto­ści i miło­ści. W Mate­usza 5,21–48 prze­ciw­sta­wia sta­ro­te­sta­men­to­wym przy­ka­za­niom swo­je „Ja jed­nak mówię wam”, wska­zu­jąc na pier­wot­ną, jasną wolę Bożą w tych punk­tach, jak np. w 5,21–22:

Sły­sze­li­ście, że powie­dzia­no przod­kom: Nie zabi­jaj; a kto by się dopu­ścił zabój­stwa, pod­le­ga sądo­wi. A Ja wam powia­dam: Każ­dy, kto się gnie­wa na swe­go bra­ta, pod­le­ga sądowi (…)

Gdy­by w Mate­usza 5,32 Jezus chciał jedy­nie wyra­zić, że zga­dza się z ogól­nie przy­ję­tą przy­czy­ną roz­wo­du, jego wypo­wie­dzi o odda­le­niu żony nie paso­wa­ły­by do kon­tek­stu. Nie wniósł­by w takim przy­pad­ku nic nowe­go do spra­wy. (To coś „nowe­go”, co przy­niósł Jezus, jest jed­nak „sta­re” – jest pier­wot­ną, odwiecz­ną wolą Boga).

Jezus jasno nauczał, że ta ogól­nie wśród Żydów przy­ję­ta przy­czy­na roz­wo­du tra­ci swo­ją moc. W sło­wach „przy­czy­na wsze­te­czeń­stwa jest wyklu­czo­na” unie­waż­nia ją.

To jed­nak nie ozna­cza, że jest się zobo­wią­za­nym pozo­stać ze współ­mał­żon­kiem nie­za­leż­nie od oko­licz­no­ści, nawet jeśli zacho­wu­je się on bar­dzo źle. Gdy źle się pro­wa­dzi, sepa­ra­cja może nawet stać się koniecz­na. Mimo to w takim przy­pad­ku więź mał­żeń­ska pozo­sta­je, a wraz z nią pozo­sta­je zobo­wią­za­nie do wier­no­ści. To zna­czy, że nie­moż­li­we jest zawar­cie kolej­ne­go mał­żeń­stwa. Roz­wód ozna­czał­by roz­wią­za­nie wię­zów mał­żeń­skich, zwal­nia­ją­ce oby­dwo­je part­ne­rów od zło­żo­nej przy­się­gi, dając im moż­li­wość zawar­cia dru­gie­go mał­żeń­stwa. Wła­śnie temu Jezus był przeciwny.

3.2 Ewan­ge­lia Mate­usza 19,9

W Mate­usza 19,1–10 kwe­stia ma się podob­nie do tej z Mate­usza 5,32:

Wte­dy przy­stą­pi­li do Nie­go fary­ze­usze, chcąc Go wysta­wić na pró­bę, i zada­li Mu pyta­nie: Czy wol­no odda­lić swo­ją żonę z jakie­go­kol­wiek powo­du? On odpo­wie­dział: Czy nie czy­ta­li­ście, że Stwór­ca od począt­ku stwo­rzył ich jako męż­czy­znę i kobie­tę? I rzekł: Dla­te­go opu­ści czło­wiek ojca i mat­kę i złą­czy się ze swo­ją żoną, i będą obo­je jed­nym cia­łem. A tak już nie są dwo­je, lecz jed­no cia­ło. Co więc Bóg złą­czył, niech czło­wiek nie roz­dzie­la. Odpar­li Mu: Cze­mu więc Moj­żesz pole­cił dać jej list roz­wo­do­wy i odpra­wić ją? Odpo­wie­dział im: Przez wzgląd na zatwar­dzia­łość serc waszych pozwo­lił wam Moj­żesz odda­lać wasze żony, lecz od począt­ku tak nie było. A powia­dam wam: Kto odda­la swo­ją żonę — chy­ba w wypad­ku nie­rzą­du — a bie­rze inną, popeł­nia cudzo­łó­stwo. I kto odda­lo­ną bie­rze za żonę, popeł­nia cudzo­łó­stwo. Rze­kli Mu ucznio­wie: Jeśli tak ma się spra­wa czło­wie­ka z żoną, to nie war­to się żenić.

Inter­li­ne­ar­ny „Grec­ko-pol­ski Nowy Testa­ment” ks. Remi­giu­sza Popo­wskie­go[4] odda­je wers 9 w nastę­pu­ją­cy, moż­li­wie dosłow­ny sposób:

Mówię zaś wam, że któ­ry odda­lił­by żonę jego, nie z powo­du roz­pu­sty, i poślu­bił­by inną, cudzołoży.

Ist­nie­ją dwa grec­kie sło­wa, któ­re tłu­ma­czy się jako „nie”: jed­no z nich, sło­wo „me”, uży­te w wyra­że­niu „nie z powo­du roz­pu­sty” wystę­pu­je m.in. w zaka­zach. W Nowym Testa­men­cie znaj­du­je­my kil­ka przy­kła­dów uży­cia me bez wyja­śnia­ją­ce­go je cza­sow­ni­ka, w któ­rych z kon­tek­stu nale­ży się domy­ślić, cze­go ma się nie robić.[5] Jezus wyra­ził tu, że w przy­pad­ku wykro­czeń sek­su­al­nych nie ma mieć miej­sca pew­ne zacho­wa­nie. Z kon­tek­stu wyni­ka, że tym zacho­wa­niem, któ­re ma nie mieć miej­sca, jest roz­wód. Całe wyra­że­nie ozna­cza więc: „nawet w wypad­ku nie­rzą­du”.[6]

Ewan­ge­lia Mar­ka 10,12 poka­zu­je nam, że to samo doty­czy też odwrot­ne­go przy­pad­ku, w któ­rym żona odda­la swe­go męża (frag­ment z Mar­ka 10,1–12 jest opi­sem tej samej sytu­acji co Mate­usza 19,1–12). Na pyta­nie fary­ze­uszy, czy męż­czyź­nie wol­no ode­słać swo­ją żonę z jakie­go­kol­wiek powo­du[7], Jezus wska­zu­je na porzą­dek stwo­rze­nia: mąż i żona sta­no­wią jed­no cia­ło, a tego, co Bóg złą­czył, czło­wiek ma nie roz­dzie­lać. Usta­no­wio­ny przez Moj­że­sza list roz­wo­do­wy został nada­ny jedy­nie z powo­du zatwar­dzia­ło­ści serc. Pier­wot­na wola Boża była inna. Jezus „kory­gu­je” w tym punk­cie pra­wo. Nie­ro­ze­rwal­ny cha­rak­ter przy­mie­rza mał­żeń­skie­go ma swo­ją przy­czy­nę w porząd­ku stworzenia.

Rów­nież reak­cja uczniów w Ew. Mate­usza 19,10 świad­czy o tym, że nauka Jezu­sa w tej kwe­stii była czymś zupeł­nie nowym. Pra­wo żydow­skie dopusz­cza­ło roz­wód i powtór­ne mał­żeń­stwo, na przy­kład w przy­pad­ku grze­chów sek­su­al­nych żony (zgod­nie z wykła­dem rabi­na Szam­ma­ja). Ucznio­wie zro­zu­mie­li ze słów Jezu­sa, że w zamy­śle Bożym przy­mie­rze mał­żeń­skie jest nie­ro­ze­rwal­ne, nawet w przy­pad­ku grze­chów nie­czy­stych ze stro­ny żony. W reak­cji na to rodzi się w nich pyta­nie, czy w ogó­le jest wska­za­ne się żenić. Ta reak­cja poka­zu­je, że Jezus przy­niósł coś cał­kiem nowe­go. Gdy­by Jezus uczył, że mąż po roz­wo­dzie z przy­czy­ny nie­rzą­du żony może oże­nić się z inną kobie­tą, uczył­by w tej kwe­stii tak samo, jak wie­lu innych Żydów i jego sło­wa nie wywo­ła­ły­by u uczniów takie­go zaskoczenia.

3.3 Odno­śnie obu frag­men­tów z Mateusza

Tłem zarów­no Mate­usza 5,32 jak i Mate­usza 19,9 jest moj­że­szo­wy prze­pis o liście roz­wo­do­wym (Pwt. 24,1). W oby­dwu frag­men­tach Jezus wyra­ża, że zgod­nie z Bożą wolą nie­rząd nie sta­no­wi uza­sad­nie­nia roz­wo­du. Ponie­waż pyta­nie o wła­ści­wą inter­pre­ta­cję Pwt. 24,1 było istot­ne przede wszyst­kim dla chrze­ści­jan pocho­dze­nia żydow­skie­go, nie dzi­wi fakt, że oba wer­sy, w któ­rych Jezus wyra­ża, że nawet wsze­te­czeń­stwo nie może być przy­czy­ną roz­wo­du (i moż­li­wo­ści zawar­cia ponow­ne­go mał­żeń­stwa), znaj­du­ją się wła­śnie w Ew. Mate­usza.[8] Marek i Łukasz nie chcie­li zaj­mo­wać uwa­gi swo­ich pocho­dzą­cych głów­nie spo­śród pogan czy­tel­ni­ków kwe­stią inter­pre­ta­cji wymie­nio­ne­go w Powt. 24,1 listu roz­wo­do­we­go i dla­te­go obaj opu­ści­li te skie­ro­wa­ne do Żydów sło­wa Jezusa.

Stąd sło­wa z Mate­usza 5,32 i 19,9 są zgod­ne ze wszyst­ki­mi inny­mi wypo­wie­dzia­mi Nowe­go Testa­men­tu i nie ozna­cza­ją, że ist­nie­je jakaś dopusz­czal­na przy­czy­na roz­wo­du, ale odwrot­nie: że te przy­czy­ny roz­wo­du, któ­re wśród Żydów były dopusz­czal­ne, nie mają już waż­no­ści przed Bogiem.

4. Cze­mu w Sta­rym Testa­men­cie roz­wód był dopusz­czal­ny, a według słów Jezu­sa już nie?

Roz­wód nigdy nie był zgod­ny z Bożą wolą. Moj­żesz dopu­ścił roz­wo­dy pod pew­ny­mi warun­ka­mi ze wzglę­du na nie­po­słu­szeń­stwo naro­du, ponie­waż jest smut­nym fak­tem, że w pań­stwie żydow­skim naj­czę­ściej tyl­ko zde­cy­do­wa­na mniej­szość napraw­dę pra­gnę­ła żyć zgod­nie z wolą Bożą. Dla­te­go Bóg zezwo­lił w Sta­rym Testa­men­cie na roz­wód i zawie­ra­nie powtór­nych mał­żeństw, aby jed­ni nie byli zmu­sze­ni zno­sić wie­lu cier­pień z powo­du innych. Z przy­czyn spo­łecz­nych odpra­wio­na kobie­ta była prak­tycz­nie zmu­szo­na do ponow­ne­go zamąż­pój­ścia, ponie­waż nie mia­ła moż­li­wo­ści zna­le­zie­nia samo­dziel­ne­go źró­dła utrzy­ma­nia ani per­spek­tyw opie­ki na sta­rość, któ­rą mogły­by zapew­nić dzie­ci. Dla­te­go Moj­żesz zobo­wią­zał mężów odsy­ła­ją­cych swe żony do wrę­cze­nia im listu roz­wo­do­we­go. Ten doku­ment był dla ode­sła­nej żony waż­nym środ­kiem ochron­nym, ponie­waż sta­no­wił dowód, że nie jest ona nie­rząd­ni­cą oraz że nie mia­ła rela­cji poza­mał­żeń­skich (za co gro­zi­ła­by jej kara śmier­ci), ale że zosta­ła ode­sła­na i może ponow­nie wyjść za mąż w zgo­dzie z prawem.

To, co nigdy nie było moż­li­we wśród Izra­eli­tów: aby wszy­scy żyli w posłu­szeń­stwie Bogu, miło­ści i głę­bo­kiej jed­no­ści, wypeł­nił Jezus we wspól­no­cie swo­ich uczniów. W niej nie ma nie­wie­rzą­cych, lecz każ­dy zde­cy­do­wał się iść za Jezu­sem bez kom­pro­mi­sów i został mocą Ducha Świę­te­go uzdol­nio­ny do życia w uświę­ce­niu, odda­niu, miło­ści i posłu­szeń­stwie Bogu. Tyl­ko jeże­li się rze­czy­wi­ście rozu­mie i pra­gnie wcie­lać w życie Jezu­so­we przy­ka­za­nie miło­ści bra­ter­skiej, będzie się też w sta­nie zro­zu­mieć Jego jed­no­znacz­ne sta­no­wi­sko, że przed Bogiem coś takie­go jak roz­wód nie ist­nie­je oraz że każ­dy chrze­ści­ja­nin jest w sta­nie żyć w ten spo­sób. W oczach Boga mał­żeń­stwo zacho­wu­je waż­ność tak dłu­go, jak dłu­go żyją obo­je mał­żon­ko­wie. W przy­pad­ku gdy jed­no z nich jest nie­wie­rzą­ce i chce opu­ścić chrze­ści­jań­skie­go mał­żon­ka, Apo­stoł Paweł wyra­ził, że moż­na na to przy­stać. Jed­nak z per­spek­ty­wy Bożej nie sta­no­wi to roz­wo­du, upraw­nia­ją­ce­go do powtór­ne­go mał­żeń­stwa: przed Nim tych dwo­je pozo­sta­je nadal mał­żeń­stwem, tyle że żyją osobno.

Mał­żeń­stwo jest zawar­ciem przed Bogiem przy­mie­rza, któ­re­go powin­no się dotrzy­mać nawet wte­dy, gdy współ­mał­żo­nek to przy­mie­rze łamie. Jeśli np. chrze­ści­ja­nin opusz­czo­ny przez nie­wie­rzą­cą współ­mał­żon­kę – obo­jęt­nie z jakiej przy­czy­ny – zawie­ra ponow­ny zwią­zek, to nie tyl­ko łamie dane przy­rze­cze­nie mał­żeń­skie, ale pocią­ga swo­ją „nową” part­ner­kę głę­bo­ko w grzech nie­rzą­du i cudzołóstwa.

Ponie­waż chrze­ści­ja­nie dają wyraz miło­ści bra­ter­skiej przez życie we wspól­no­cie dóbr (zob. Dzie­je Ap. 2,44–47; 4,32–37), zabez­pie­czo­ny jest byt mate­rial­ny chrze­ści­jan­ki opusz­czo­nej przez nie­wie­rzą­ce­go męża. Nie będzie ona też osa­mot­nio­na, ponie­waż Bóg poprzez codzien­ne doświad­cze­nie miło­ści bra­ter­skiej i jed­no­ści wśród chrze­ści­jan umac­nia i napeł­nia głę­bo­ką rado­ścią każ­de­go z nich.

5. Jak oce­niać mał­żeń­stwa ze „sta­re­go życia” (sprzed nawrócenia)?

Jeże­li więc ktoś pozo­sta­je w Chry­stu­sie, jest nowym stwo­rze­niem. To, co daw­ne, minę­ło, a oto wszyst­ko sta­ło się nowe. (2 Koryn­tian 5,17)

To bar­dzo waż­ne zda­nie Apo­sto­ła Paw­ła, wyra­ża­ją­ce, jak zasad­ni­czą prze­mia­ną jest sta­nie się chrze­ści­ja­ni­nem, nie ozna­cza jed­nak, że wszyst­kie zobo­wią­za­nia, któ­re zacią­gne­li­śmy przed nawró­ce­niem, tra­cą tym samym swo­ją ważność.

Niech wasza mowa będzie: Tak – tak; nie – nie. (Mate­usza 5,37)

W szcze­gól­ny spo­sób tyczy się to przy­rze­cze­nia mał­żeń­skie­go. Jezus, jak już wyja­śni­li­śmy w 3.2, uza­sad­niał nie­ro­ze­rwal­ność mał­żeń­stwa porząd­kiem stwo­rze­nia. Pogląd, że po nawró­ce­niu zwią­zek mał­żeń­ski zawar­ty uprzed­nio tra­ci waż­ność i dla­te­go wol­no wziąć roz­wód, bo po nawró­ce­niu zaczy­na się cał­kiem nowe życie, to fał­szy­wa nauka lek­ce­wa­żą­ca sło­wa Jezu­sa.[9]

W 1 Koryn­tian 7,12–15 Paweł pisze o mał­żeń­stwach, któ­re zosta­ły zawar­te przed nawróceniem:

Pozo­sta­łym mał­żeń­stwom oświad­czam ja, a nie Pan: Jeże­li któ­ryś z bra­ci ma żonę nie­wie­rzą­cą, a ona zga­dza się z nim nadal miesz­kać, niech jej nie odda­la. Podob­nie jeże­li jakaś kobie­ta wie­rzą­ca ma nie­wie­rzą­ce­go męża, a ten zga­dza się miesz­kać z nią, niech nie zry­wa z nim związ­ku mał­żeń­skie­go. Mąż nie­wie­rzą­cy zosta­je bowiem uświę­co­ny przez żonę, a żona nie­wie­rzą­ca przez bra­ta. Gdy­by było ina­czej, wasze dzie­ci były­by nie­czy­ste, a tym­cza­sem są świę­te. Gdy­by jed­nak stro­na nie­wie­rzą­ca chcia­ła odejść, niech odej­dzie. W takim wypad­ku ani brat, ani sio­stra nie są skrę­po­wa­ni jak nie­wol­ni­cy, ponie­waż Bóg powo­łał was do życia w poko­ju. (Biblia Poznańska)

Paweł wyzna­wał zasa­dę, że o ile stro­na nie­wie­rzą­ca akcep­tu­je nowe życie chrze­ści­ja­ni­na czy chrze­ści­jan­ki, nie powin­ni się oni roz­cho­dzić. Ale jeśli docho­dzi do roz­sta­nia (wers 15), nie musi już powta­rzać tego, co napi­sał w wer­sie 11[10], mia­no­wi­cie, że taki chrze­ści­ja­nin powi­nien albo pozo­stać sam albo pojed­nać się ze współmałżonkiem.

6. Odno­śnie dzi­siej­szej sytuacji

Nie­ste­ty w dzi­siej­szym świe­cie będą­cy zamy­słem Bożym stan mał­żeń­ski, w któ­rym mał­żon­ko­wie dzie­lą ze sobą życie, docho­wu­jąc do koń­ca przy­rze­czo­nej sobie wier­no­ści, z oczy­wi­stej nor­my sta­je się coraz więk­szą rzad­ko­ścią. Przy­by­wa rodzin pat­chwor­ko­wych („pozszy­wa­nych” z czę­ści rodzin, któ­re się roz­pa­dły). Taki stan rze­czy owo­cu­je rów­nież zmia­na­mi w naucza­niu i prak­ty­ce róż­nych tzw. kościo­łów i grup religijnych.

Aby lepiej zro­zu­mieć, cze­mu tak istot­ny jest jed­no­znacz­ny sprze­ciw wobec roz­wo­du z pra­wem do kolej­ne­go mał­żeń­stwa, dobrze jest uświa­do­mić sobie pozy­tyw­ną war­tość mał­żeń­stwa i jego miej­sce w Bożym pla­nie stwo­rze­nia. Trze­ba też zawsze prze­my­śleć, w jaki spo­sób prze­ło­żyć naukę Biblii na kon­kret­ną sytu­ację, w któ­rej znaj­du­je się dana osoba.

Jezus przy­wró­cił pier­wot­ną jasność i sta­now­czość Bożej oce­ny w tej kwe­stii, tak że nawet jego ucznio­wie, przy­wy­kli do sta­ro­te­sta­men­to­wej prak­ty­ki roz­wo­du i zawie­ra­nia kolej­ne­go mał­żeń­stwa, byli zaszokowani.

Z pew­no­ścią wśród pierw­szych chrze­ści­jan byli tak­że tacy, któ­rzy przy­cho­dzi­li z pogań­stwa lub juda­izmu z już zawar­tym powtór­nym mał­żeń­stwem. Z Pisma Świę­te­go nie wyni­ka, żeby oni wszy­scy musie­li roz­wią­zać takie związ­ki, zawar­li je prze­cież bez świa­do­mo­ści czy­nie­nia cze­goś abso­lut­nie zabro­nio­ne­go przez Boga (nawet jeśli wie­rzą­cym pocho­dze­nia żydow­skie­go musia­ło być świa­do­me, że Bóg nie uwa­ża roz­wo­du za rzecz dobrą).

Gdy Paweł pisze do Tymo­te­usza, że star­szym wspól­no­ty może zostać ktoś, kto jest mężem tyl­ko jed­nej żony (1 Tymo­te­usza 3,2), widać z tego, że męż­czyź­ni, któ­rzy oże­ni­li się (przed nawró­ce­niem) po raz dru­gi, nie mogli co praw­da słu­żyć wspól­no­cie jako star­si, byli jed­nak w niej jak naj­bar­dziej akcep­to­wa­ni. Jed­nak takie podej­ście (kon­ty­nu­owa­nie kolej­ne­go mał­żeń­stwa po przyj­ściu do wspól­no­ty) moż­na jedy­nie w ogra­ni­czo­nym stop­niu prze­nieść na dzi­siej­sze cza­sy, ponie­waż dzi­siaj Nowy Testa­ment – a tym samym i zda­nie Jezu­sa na ten temat – jest powszech­nie zna­ny. (Wie­le osób zna przy­naj­mniej w teo­rii względ­nie jasne sta­no­wi­sko kato­lic­kie na ten temat.) Stąd dziś wie­le osób ma dużo więk­szą świa­do­mość tego, że zawar­cie dru­gie­go mał­żeń­stwa jest nie­wła­ści­we. Na pew­no wie­le od tego zale­ży, na ile oso­ba decy­du­ją­ca się na dru­gie mał­żeń­stwo zda­je sobie z tego spra­wę. Jeże­li ktoś zawarł dru­gi zwią­zek ze świa­do­mo­ścią, że przed Bogiem jest to nie­słusz­ne, to nie moż­na takie­go związ­ku widzieć jako mał­żeń­stwo zgod­ne z Bożą wolą. Czę­sto pro­blem powsta­je o wie­le głę­biej, na przy­kład gdy już przy zawar­ciu pierw­sze­go mał­żeń­stwa nie przy­wią­za­ło się wagi do kwe­stii ducho­wych, a przede wszyst­kim do tego, jakie jest podej­ście dru­giej stro­ny do Boga.

Jed­nak zawsze koniecz­na jest dokład­na oce­na kon­kret­ne­go przy­pad­ku i szcze­rość w szu­ka­niu Bożej woli. Nawet jeśli wyni­kiem takie­go szcze­re­go spraw­dzia­nu jest, że nie powin­no się kon­ty­nu­ować dru­gie­go mał­żeń­stwa, trze­ba jesz­cze uwzględ­nić inne aspek­ty. Przede wszyst­kim, jeśli obo­je part­ne­rzy są chrze­ści­ja­na­mi, kon­se­kwen­cją takiej decy­zji nie będzie cał­ko­wi­te roz­sta­nie. Czę­sto jest prze­cież wie­le wspól­nych zadań, przede wszyst­kim wycho­wy­wa­nie dzie­ci. Dla dzie­ci roz­sta­nie rodzi­ców na pew­no było­by obcią­ża­ją­ce. Jeśli się jed­nak doszło do wnio­sku, że nie jest Bożą wolą kon­ty­nu­ować życie w tym związ­ku, to nie ma w nim już miej­sca na współ­ży­cie małżeńskie.

7. Pod­su­mo­wa­nie i zachęta

Jezus pod­kre­śla, że Bożą wolą jest jed­no­żeń­stwo, co też widać z jego argu­men­tu o sta­niu się oboj­ga mał­żon­ków „jed­nym cia­łem” oraz że mąż ma nie odpra­wiać swo­jej żony. Dla­te­go mąż, któ­ry odsy­ła z jakie­goś powo­du swo­ją żonę albo żona, któ­ra roz­wo­dzi się z mężem, nie mogą, dopó­ki żyje dru­ga stro­na, wcho­dzić w nowy zwią­zek, ponie­waż pierw­sze przy­mie­rze, któ­re zawar­li ze sobą, pozo­sta­je w mocy tak dłu­go, jak dłu­go oby­dwo­je żyją. Jeśli mimo to on lub ona zawie­ra nowy zwią­zek, popeł­nia cudzo­łó­stwo. Przed Bogiem roz­wód nie ist­nie­je, każ­de mał­żeń­stwo pozo­sta­je waż­ne dopó­ki żyją obo­je mał­żon­ko­wie. W żad­nym z frag­men­tów, w któ­rych Jezus o tym mówi, nie czy­ni on róż­ni­cy mię­dzy oso­ba­mi opusz­czo­ny­mi z zawi­nio­nych powo­dów i opusz­czo­ny­mi bez winy.

Ponie­waż w Ewan­ge­liach Mar­ka i Łuka­sza Jezus nie zro­bił żad­nych wyjąt­ków zabra­nia­jąc roz­wo­du, nie mógł mieć zamia­ru sfor­mu­ło­wa­nia wyjąt­ku w Ewan­ge­lii Mate­usza. Tak­że reak­cja uczniów poka­zu­je, że w kwe­stii roz­wo­du wyjąt­ków nie ma. Nie moż­na zawrzeć powtór­ne­go mał­żeń­stwa za życia pierw­sze­go partnera.

W 1 Koryn­tian 7 Apo­stoł Paweł napi­sał bar­dziej szcze­gó­ło­wo o nie­któ­rych przypadkach:

Jeśli czło­wiek roz­wie­dzio­ny sta­je się chrze­ści­ja­ni­nem, powi­nien pozo­stać bez związ­ku lub pojed­nać się ze swo­ją żoną. Jeśli nie­wie­rzą­cy współ­mał­żo­nek pra­gnie odejść od chrze­ści­ja­ni­na lub chrze­ści­jan­ki, ci powin­ni to zaak­cep­to­wać – „Nie jest skrę­po­wa­ny (dosł. znie­wo­lo­ny) ani brat, ani sio­stra w tym wypad­ku. Albo­wiem do życia w poko­ju powo­łał nas Bóg.”

To, że brat lub sio­stra nie jest w tym wypad­ku „znie­wo­lo­ny” ozna­cza, że nie są ska­za­ni na wspól­ne życie z nie­wie­rzą­cym wśród kon­flik­tów i pro­ble­mów. Mogą oni się roz­stać – i żyć dalej bez związku.

To, co wie­lu ludziom wyda­je się nie­wy­obra­żal­ne, nie jest jed­nak brze­mie­niem nie do unie­sie­nia. Dzię­ki Jezu­so­wi Chry­stu­so­wi chrze­ści­ja­nin żyje w nowej rela­cji z Bogiem, któ­ra kon­fron­tu­je go też o wie­le moc­niej z wyma­ga­nia­mi, jakie sta­wia przed nami świę­tość Boga. Jest to wyma­ga­nie wyż­sze niż wobec wie­rzą­cych Sta­re­go Przy­mie­rza. Sta­wia nam ono też przed oczy naszą wła­sną sła­bość i grze­chy, a Bóg uczy nas czer­pać z bli­skiej rela­cji z Nim siłę do tego, co wykra­cza ponad nasze wła­sne siły.

Z nim i przez Nie­go „nie­moż­li­we” sta­je się moż­li­wym. Bóg poma­ga nam też przez wspól­no­tę z brać­mi w wie­rze, bar­dzo potrzeb­ną każ­de­mu chrze­ści­ja­ni­no­wi — wspól­no­tę z tymi, któ­rzy słu­cha­ją słów Bożych i je wypeł­nia­ją. Oni są naszy­mi brać­mi i sio­stra­mi w Chry­stu­sie, naszą ducho­wą rodzi­ną, któ­ra ist­nie­je na wiecz­ność. Dla­te­go chrze­ści­ja­nin rów­nież bez mał­żon­ka nigdy nie będzie sam.


Przypisy

  1. To tłu­ma­cze­nie, w prze­ci­wień­stwie do powszech­nej od cza­sów Wul­ga­ty inter­pre­ta­cji: „nara­ża ją na / pro­wa­dzi ją do cudzo­łó­stwa”, pod­kre­śla, że to mąż łamie wię­zy mał­żeń­skie odpra­wia­jąc żonę. Nie cho­dzi tu o cudzo­łó­stwo w naj­moc­niej­szym sen­sie (współ­ży­cie z inną kobie­tą), jed­nak już odpra­wie­nie żony widzia­ne jest jako akt cudzołożny.
  2. Szcze­gó­ło­we omó­wie­nie takie­go tłu­ma­cze­nia w języ­ku nie­miec­kim zna­leźć moż­na u: Karl Sta­ab, Die Unau­flöslich­ke­it der Ehe und die sog. „Ehe­bruch­sklau­seln“ bei Mt 5,32 und 19,9: Fest­schrift für E. Eich­mann, Pader­born 1940, 435–452
  3. Tak wykła­da­ła ten frag­ment szko­ła rabi­na Szam­ma­ja. Ist­nia­ło jed­nak i inne wyja­śnie­nie (szko­ły rabi­na Hil­le­la), zgod­nie z któ­rym roz­wód dopusz­czal­ny był z wie­lu, nawet naj­błah­szych powodów.
  4. Wydaw­nic­two Voca­tio, War­sza­wa 1994. Biblia inter­li­ne­ar­na to wyda­nie Pisma, w któ­rym pod każ­dą linij­ką tek­stu grec­kie­go poda­ne jest w następ­nej linij­ce tłu­ma­cze­nie każ­de­go poszcze­gól­ne­go sło­wa na jęz. polski.
  5. Np. w Mate­usza 26,5 przy­wód­cy żydow­scy mówią: „Tyl­ko nie w cza­sie świę­ta, żeby wzbu­rze­nie nie powsta­ło wśród ludu.” W tym zda­niu bra­ku­je cza­sow­ni­ka i jedy­nie z kon­tek­stu widać, że cho­dzi­ło im o to, by nie aresz­to­wać Jezu­sa pod­czas świę­ta (a odpo­wied­nio wcze­śniej). W peł­ni wyar­ty­ku­ło­wa­ne zda­nie brzmia­ło­by: „Tyl­ko nie (aresz­tuj­my go) w cza­sie świę­ta, żeby wzbu­rze­nie nie powsta­ło wśród ludu.”
  6. Tak np. pierw­sze powo­jen­ne tłu­ma­cze­nie Nowe­go Testa­men­tu ks. Sewe­ry­na Kowal­skie­go wyda­ne przez Pax w 1956 r.: „A ja wam powia­dam: Kto by roz­wiódł się z żoną swą, nawet w wypad­ku nie­rzą­du, i pojął­by inną, dopusz­cza się cudzołóstwa”.
  7. Cho­dzi tu — jak w przy­pad­ku Mate­usza 5,32 – o inter­pre­ta­cję Ks. Powtó­rzo­ne­go Pra­wa 24,1
  8. Już naj­star­si auto­rzy piszą­cy o Ewan­ge­lii Mate­usza (Papiasz, Ire­ne­usz, Ory­ge­nes) uwa­ża­li ją za skie­ro­wa­ną do czy­tel­ni­ków pocho­dze­nia żydow­skie­go. Też argu­men­ty wewnętrz­ne (np. czę­stość i spo­sób cyto­wa­nia Sta­re­go Testa­men­tu) na to wskazują.
  9. Podob­ny pogląd wyra­żo­ny jest w rzym­sko-kato­lic­kim Kodek­sie Pra­wa Kano­nicz­ne­go. Kanon 1143,§1: „Mał­żeń­stwo zawar­te przez dwie oso­by nie ochrzczo­ne zosta­je roz­wią­za­ne na mocy przy­wi­le­ju paw­ło­we­go dla dobra wia­ry stro­ny, któ­ra przy­ję­ła chrzest, przez sam fakt zawar­cia nowe­go mał­żeń­stwa przez stro­nę ochrzczo­ną, jeśli stro­na nie­ochrz­czo­na ode­szła.” Kan. 1146: „Stro­na ochrzczo­na ma pra­wo zawrzeć nowe mał­żeń­stwo ze stro­ną kato­lic­ką (…) jeśli stro­na nie­ochrz­czo­na (…) ode­szła bez uza­sad­nio­nej przyczyny (…).”
  10. „Gdy­by zaś ode­szła, niech pozo­sta­nie samot­ną albo niech się pojed­na ze swym mężem. Mąż rów­nież niech nie odda­la żony.”


To tłu­ma­cze­nie, w prze­ci­wień­stwie do powszech­nej od cza­sów Wul­ga­ty inter­pre­ta­cji: „nara­ża ją na / pro­wa­dzi ją do cudzo­łó­stwa”, pod­kre­śla, że to mąż łamie wię­zy mał­żeń­skie odpra­wia­jąc żonę. Nie cho­dzi tu o cudzo­łó­stwo w naj­moc­niej­szym sen­sie (współ­ży­cie z inną kobie­tą), jed­nak już odpra­wie­nie żony widzia­ne jest jako akt cudzołożny.

Szcze­gó­ło­we omó­wie­nie takie­go tłu­ma­cze­nia w języ­ku nie­miec­kim zna­leźć moż­na u: Karl Sta­ab, Die Unau­flöslich­ke­it der Ehe und die sog. „Ehe­bruch­sklau­seln“ bei Mt 5,32 und 19,9: Fest­schrift für E. Eich­mann, Pader­born 1940, 435–452

Tak wykła­da­ła ten frag­ment szko­ła rabi­na Szam­ma­ja. Ist­nia­ło jed­nak i inne wyja­śnie­nie (szko­ły rabi­na Hil­le­la), zgod­nie z któ­rym roz­wód dopusz­czal­ny był z wie­lu, nawet naj­błah­szych powodów.

Wydaw­nic­two Voca­tio, War­sza­wa 1994. Biblia inter­li­ne­ar­na to wyda­nie Pisma, w któ­rym pod każ­dą linij­ką tek­stu grec­kie­go poda­ne jest w następ­nej linij­ce tłu­ma­cze­nie każ­de­go poszcze­gól­ne­go sło­wa na jęz. polski.

Np. w Mate­usza 26,5 przy­wód­cy żydow­scy mówią: „Tyl­ko nie w cza­sie świę­ta, żeby wzbu­rze­nie nie powsta­ło wśród ludu.” W tym zda­niu bra­ku­je cza­sow­ni­ka i jedy­nie z kon­tek­stu widać, że cho­dzi­ło im o to, by nie aresz­to­wać Jezu­sa pod­czas świę­ta (a odpo­wied­nio wcze­śniej). W peł­ni wyar­ty­ku­ło­wa­ne zda­nie brzmia­ło­by: „Tyl­ko nie (aresz­tuj­my go) w cza­sie świę­ta, żeby wzbu­rze­nie nie powsta­ło wśród ludu.”

Tak np. pierw­sze powo­jen­ne tłu­ma­cze­nie Nowe­go Testa­men­tu ks. Sewe­ry­na Kowal­skie­go wyda­ne przez Pax w 1956 r.: „A ja wam powia­dam: Kto by roz­wiódł się z żoną swą, nawet w wypad­ku nie­rzą­du, i pojął­by inną, dopusz­cza się cudzołóstwa”.

Cho­dzi tu — jak w przy­pad­ku Mate­usza 5,32 – o inter­pre­ta­cję Ks. Powtó­rzo­ne­go Pra­wa 24,1

Już naj­star­si auto­rzy piszą­cy o Ewan­ge­lii Mate­usza (Papiasz, Ire­ne­usz, Ory­ge­nes) uwa­ża­li ją za skie­ro­wa­ną do czy­tel­ni­ków pocho­dze­nia żydow­skie­go. Też argu­men­ty wewnętrz­ne (np. czę­stość i spo­sób cyto­wa­nia Sta­re­go Testa­men­tu) na to wskazują.

Podob­ny pogląd wyra­żo­ny jest w rzym­sko-kato­lic­kim Kodek­sie Pra­wa Kano­nicz­ne­go. Kanon 1143,§1: „Mał­żeń­stwo zawar­te przez dwie oso­by nie ochrzczo­ne zosta­je roz­wią­za­ne na mocy przy­wi­le­ju paw­ło­we­go dla dobra wia­ry stro­ny, któ­ra przy­ję­ła chrzest, przez sam fakt zawar­cia nowe­go mał­żeń­stwa przez stro­nę ochrzczo­ną, jeśli stro­na nie­ochrz­czo­na ode­szła.” Kan. 1146: „Stro­na ochrzczo­na ma pra­wo zawrzeć nowe mał­żeń­stwo ze stro­ną kato­lic­ką (…) jeśli stro­na nie­ochrz­czo­na (…) ode­szła bez uza­sad­nio­nej przyczyny (…).”

„Gdy­by zaś ode­szła, niech pozo­sta­nie samot­ną albo niech się pojed­na ze swym mężem. Mąż rów­nież niech nie odda­la żony.”