War­tość czystości

Poprzez ten tekst chcie­li­by­śmy zwró­cić uwa­gę na to, jak duża odpo­wie­dzial­ność wobec Boga i czło­wie­ka wią­że się z sek­su­al­no­ścią. Chce­my też przez nie­go zachę­cić oso­by, któ­re zacho­wa­ły jesz­cze wraż­li­wość, aby prze­ciw­sta­wić się sil­nej pre­sji oto­cze­nia, nie­rzad­ko ze stro­ny rówie­śni­ków, oraz pro­pa­go­wa­ne­mu w mediach kul­to­wi ciała.

Dziewczynka i chłopiec trzymają razem kwiatek.

1. Świa­do­mość Bożej mia­ry odno­śnie czystości

Każ­dy mło­dy czło­wiek wcze­śniej lub póź­niej skon­fron­to­wa­ny jest ze sfe­rą sek­su­al­ną. Nie­wie­le osób zda­je sobie jed­nak spra­wę z tego, jak dużą wagę ma wła­ści­we obej­ście się z tą kwe­stią dla roz­wo­ju nasze­go sumie­nia, doj­rza­łej oso­bo­wo­ści, sza­cun­ku wobec innych ludzi, a szcze­gól­nie wobec odmien­nej płci.

Wie­lu ludzi — rów­nież reli­gij­nych, w tym co myśli, mówi i jak postę­pu­je jest bar­dzo dale­ko od Boże­go pozio­mu w tym punk­cie. Mogą to poprzeć nie­któ­re przykłady:

2. Pismo Świę­te wzy­wa do życia w czystości

W Biblii czę­sto poja­wia­ją się jasne napo­mnie­nia i zachę­ty do życia w czy­sto­ści sek­su­al­nej. Wyso­kie moral­ne wyma­ga­nia w obej­ściu się z odmien­ną płcią są w niej waż­ną czę­ścią dane­go nam od Boga obja­wie­nia Jego woli i natu­ry oraz jed­no­znacz­nie odróż­nia­ją Biblię od innych reli­gii i światopoglądów.

Chcie­li­by­śmy zacy­to­wać na począ­tek kil­ka frag­men­tów z listów Nowe­go Testamentu.

„Bądź­cie więc naśla­dow­ca­mi Boga, jako dzie­ci umi­ło­wa­ne, i postę­puj­cie dro­gą miło­ści, bo i Chry­stus was umi­ło­wał i same­go sie­bie wydał za nas w ofie­rze i dani na wdzięcz­ną won­ność Bogu. O nie­rzą­dzie zaś i wszel­kiej nie­czy­sto­ści albo chci­wo­ści nie­chaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przy­stoi świę­tym, ani o tym, co hanieb­ne, ani o nie­do­rzecz­nym gada­niu lub nie­przy­zwo­itych żar­tach, bo to wszyst­ko jest nie­sto­sow­ne. Raczej win­no być wdzięcz­ne uspo­so­bie­nie. O tym bowiem bądź­cie prze­ko­na­ni, że żaden roz­pust­nik ani nie­czy­sty, ani chci­wiec — to jest bał­wo­chwal­ca — nie ma dzie­dzic­twa w kró­le­stwie Chry­stu­sa i Boga. Nie­chaj was nikt nie zwo­dzi próż­ny­mi sło­wa­mi, bo przez te [grze­chy] nad­cho­dzi gniew Boży na bun­tow­ni­ków. Nie miej­cie więc z nimi nic wspól­ne­go!” (Ef 5,1–7)

„We czci niech będzie mał­żeń­stwo pod każ­dym wzglę­dem i łoże nie­ska­la­ne, gdyż roz­pust­ni­ków i cudzo­łoż­ni­ków osą­dzi Bóg.” (Hbr 13,4)

„Czyż nie wie­cie, że nie­spra­wie­dli­wi nie posią­dą kró­le­stwa Boże­go? Nie łudź­cie się! Ani roz­pust­ni­cy, ani bał­wo­chwal­cy, ani cudzo­łoż­ni­cy, ani roz­więź­li, ani męż­czyź­ni współ­ży­ją­cy z sobą, ani zło­dzie­je, ani chci­wi, ani pija­cy, ani oszczer­cy, ani zdzier­cy nie odzie­dzi­czą kró­le­stwa Boże­go. A taki­mi byli nie­któ­rzy z was. Lecz zosta­li­ście obmy­ci, uświę­ce­ni i uspra­wie­dli­wie­ni w imię Pana nasze­go Jezu­sa Chry­stu­sa i przez Ducha Boga nasze­go.” (1 Kor 6,9–11)

„Zadaj­cie więc śmierć temu, co jest przy­ziem­ne w człon­kach: roz­pu­ście, nie­czy­sto­ści, lubież­no­ści, złej żądzy i chci­wo­ści, bo ona jest bał­wo­chwal­stwem. Z powo­du nich nad­cho­dzi gniew Boży na synów bun­tu.” (Kol 3,5–6)

„To zatem mówię i zakli­nam [was] w Panu, aby­ście już nie postę­po­wa­li tak, jak postę­pu­ją poga­nie, z ich próż­nym myśle­niem, umy­słem pogrą­że­ni w mro­ku, obcy dla życia Boże­go, na sku­tek tkwią­cej w nich nie­wie­dzy, na sku­tek zatwar­dzia­ło­ści ser­ca. Oni to dopro­wa­dziw­szy sie­bie do nie­czu­ło­ści [sumie­nia], odda­li się roz­pu­ście, popeł­nia­jąc zachłan­nie wszel­kie­go rodza­ju grze­chy nie­czy­ste. Wy zaś nie tak nauczy­li­ście się Chry­stu­sa.” (Ef 4,17–20)

War­te uwa­gi jest to, że cudzo­łó­stwo i nie­czy­stość są w Piśmie Świę­tym czę­sto wymie­nia­ne razem z chci­wo­ścią. (por. Ef 4,17–20)

Biblia jasno oce­nia ego­istycz­ny i zachłan­ny cha­rak­ter tego rodza­ju grze­chów i wyra­ża dobit­nie, jak bar­dzo są one sprzecz­ne z bez­in­te­re­sow­ną natu­rą miło­ści i jak bar­dzo nisz­czą w ludziach zdol­ność do tego, by kochać innych.

3. Miłość

Nie­któ­rym może wyda się to dziw­ne, ale sek­su­al­ność i miłość nie są tym samym. Sek­su­al­ność jest jedy­nie cie­le­sną stro­ną rela­cji mię­dzy kobie­tą i męż­czy­zną i powin­na być jed­nym z aspek­tów miło­ści wobec sie­bie nawza­jem. Sek­su­al­ność może jed­nak „funk­cjo­no­wać” tak­że bez miło­ści — ale Bóg nie chciał, żeby tak było. Fakt, że ludzie, gdy mówią o miło­ści, czę­sto mają na myśli zaspo­ko­je­nie pożą­dań sek­su­al­nych jest smut­nym zna­kiem zatra­ce­nia wyż­szych wartości.

Kil­ka wer­se­tów z listu apo­sto­ła Paw­ła poka­zu­je, co powin­no cha­rak­te­ry­zo­wać miłość.

„Miłość cier­pli­wa jest, łaska­wa jest. Miłość nie zazdro­ści, nie szu­ka pokla­sku, nie uno­si się pychą; nie dopusz­cza się bez­wsty­du, nie szu­ka swe­go, nie uno­si się gnie­wem, nie pamię­ta złe­go; nie cie­szy się z nie­spra­wie­dli­wo­ści, lecz współ­we­se­li się z praw­dą. Wszyst­ko zno­si, wszyst­kie­mu wie­rzy, we wszyst­kim pokła­da nadzie­ję, wszyst­ko prze­trzy­ma.” (1 Kor 13,4–7)

Miłość szu­ka tego, co naj­lep­sze dla innych, też gdy to ozna­cza przy­ję­cie na sie­bie róż­nych trud­no­ści. Miłość nie jest ego­istycz­na i nie ocze­ku­je speł­nie­nia wła­snych pra­gnień i wyobra­żeń. Miłość chce uchro­nić innych przed tym wszyst­kim, co nisz­czy ich god­ność i pozba­wia ich sza­cun­ku, dla­te­go może też być ona powią­za­na z suro­wo­ścią wobec innych (w pierw­szej kolej­no­ści jed­nak z suro­wo­ścią wobec wła­sne­go ego­izmu i próż­no­ści). Miłość nie bie­rze innych w posia­da­nie, lecz sza­nu­je ich wol­ność i odpo­wie­dzial­ność przed Bogiem — Stwór­cą. Miłość nie szu­ka swe­go, dla­te­go nie będzie zgorzk­nia­ła, gdy dru­ga oso­ba na nią nie odpo­wia­da lub ją lekceważy.

4. Miłość a zakochanie

Wie­lu ludzi myli miłość z zako­cha­niem — emo­cjo­nal­nym wzlo­tem, któ­ry szyb­ko może się skoń­czyć głę­bo­kim upad­kiem. To uczu­cio­we odu­rze­nie powsta­je, gdy ludzie sta­wia­ją się nawza­jem w cen­trum uwa­gi, zaj­mu­jąc tym samym w życiu dru­giej oso­by miej­sce, któ­re nale­ży się Bogu. Rezul­ta­tem tego jest zwy­kle ide­ali­stycz­ne wyobra­że­nie na temat dru­giej oso­by, któ­ra czę­sto jest zupeł­nie inna, niż się wyda­je. Taka rela­cja nie może się utrzy­mać, gdyż nie jest zbu­do­wa­na na praw­dzie, szcze­ro­ści i bez­in­te­re­sow­no­ści. Miłość Boga jest inna — On nigdy nie posłu­gu­je się oma­mie­niem innych w celu ich pozy­ska­nia, gdyż takie podej­ście de fac­to znie­wa­la i uza­leż­nia innych. Jezus pro­wa­dził ludzi do wol­no­ści i trzeź­wej oce­ny, aby mogli podej­mo­wać świa­do­me i dobre decy­zje, któ­rych nie będą musie­li żało­wać, gdy osłab­ną uczucia.

Więk­szość ludzi świa­do­mie lub nie­świa­do­mie szu­ka swo­jej war­to­ści w tym, na ile są atrak­cyj­ni i pożą­da­ni przez płeć prze­ciw­ną. Gdy zbu­do­wa­ny na tym zwią­zek się roz­pa­da, pozo­sta­wia po sobie wiel­kie roz­cza­ro­wa­nie. Dla wie­lu kon­fron­ta­cja z rze­czy­wi­sto­ścią — że nie jest się jed­nak aż tak waż­nym dla tej dru­giej oso­by — jest trud­na do znie­sie­nia i pro­wa­dzi nie­kie­dy nawet do zwąt­pie­nia w sens życia. Jed­nak nawet mał­żon­ków, któ­rzy są sobie wier­ni przez całe życie, kie­dyś roz­dzie­li śmierć. Naj­póź­niej wte­dy sta­je się jasne, że nie może­my nasze­go szczę­ścia pokła­dać w ludziach, któ­rych z pew­no­ścią kie­dyś stra­ci­my. Tyl­ko ten, kto znaj­du­je opar­cie w miło­ści Boga, uchro­ni się przed zała­ma­niem, któ­re dla wie­lu ludzi wią­że się z opi­sa­ną wyżej sytu­acją życiową.

Opar­cie w Bogu chro­ni rów­nież przed budo­wa­niem związ­ków part­ner­skich na prze­mi­ja­ją­cych i zmien­nych uczu­ciach. Z pew­no­ścią uczu­cia do takich związ­ków nale­żą, ale wier­ność na całe życie potrze­bu­je miło­ści trzeź­wej i bez­in­te­re­sow­nej. Wyra­ża się ona w goto­wo­ści, żeby odsta­wić na bok wła­sne wyobra­że­nia, życze­nia i uczu­cia, a raczej sta­rać się o posta­wę słu­że­nia innym i szu­ka­nia dla sie­bie nawza­jem tego, co jest wolą Boga.

Mło­dym ludziom naj­czę­ściej bra­ku­je doj­rza­ło­ści, aby wła­ści­wie obejść się z uczu­cio­wą siłą zako­cha­nia i nie­ste­ty bar­dzo łatwo wpa­da­ją w pułap­kę sek­su. Jesz­cze zanim zdo­ła ukształ­to­wać się w nich świa­do­mość, że sek­su­al­ność jest czymś rów­nie cen­nym, co odpo­wie­dzial­nym, fun­da­ment dla takiej rela­cji zosta­je znisz­czo­ny. Bowiem wyko­rzy­sta­nie sek­su­al­no­ści do zaspo­ka­ja­nia żądz jest pożyw­ką dla nie­na­sy­co­ne­go ego­izmu i wcią­ga bar­dzo szyb­ko w głę­bo­kie, kata­stro­fal­ne w skut­kach uza­leż­nie­nie od sek­su­al­no­ści. W rezul­ta­cie nie ma to już wie­le wspól­ne­go z rela­cją, gdyż rela­cja wią­że się z szu­ka­niem tego, co jest dla dru­giej oso­by rze­czy­wi­ście naj­lep­sze i co ją wspie­ra. Takie kon­sump­cyj­ne i ego­istycz­ne podej­ście nisz­czy krok po kro­ku zdol­ność do miło­ści, do sza­cun­ku wobec dru­giej oso­by i dostrze­że­nia w niej czło­wie­ka, zamiast pożą­da­nia tyl­ko jego cia­ła. Do wcze­sne­go roz­po­czę­cia poszu­ki­wań tego rodza­ju prze­żyć skła­nia pozba­wio­ny wsty­du i hamul­ców spo­sób przed­sta­wie­nia tego tema­tu w mediach. Nie­czy­ste, dwu­znacz­ne i nasta­wio­ne na wywo­ła­nie pożą­da­nia obra­zy, tek­sty i rekla­my są nie­ste­ty wszech­obec­ne i łatwo dostęp­ne już nawet dla małych dzieci.

Pod­sta­wą do krót­ko­trwa­łych związ­ków jest też czę­sto wygląd zewnętrz­ny. „Kocha” się cia­ło, pięk­ny wygląd, nie zna­jąc tak napraw­dę wnę­trza dru­giej oso­by. Stąd też sil­na kon­cen­tra­cja, i to nie tyl­ko mło­dych osób, na pie­lę­gna­cji „fasa­dy” zamiast pra­cy nad pięk­nem cha­rak­te­ru i duszy, zamiast dąże­nia do doj­rza­ło­ści zdol­nej pano­wać nad popę­da­mi a nie im ule­gać. Do tego przy­czy­nia się tak­że czę­sto wyuz­da­na moda odzie­żo­wa, któ­ra sta­wia sobie za cel eks­po­no­wa­nie cia­ła i przed­sta­wie­nie go jako szcze­gól­nie aktrak­cyj­ne­go i „god­ne­go pożą­da­nia” oraz kie­ru­je myśli i sko­ja­rzeń płci prze­ciw­nej ku temu, co zewnętrz­ne i nie­czy­ste. Ci, któ­rzy zda­ni są na atu­ty swo­je­go wyglą­du, zdra­dza­ją tym samym swe wewnętrz­ne ubó­stwo i pustkę.

O tym, jakie powin­no być pięk­no kobie­ty, mówi pewien frag­ment Nowe­go Testamentu.

„Tak samo żony niech będą pod­da­ne swo­im mężom, aby nawet wte­dy, gdy nie­któ­rzy z nich nie słu­cha­ją nauki, przez samo postę­po­wa­nie żon zosta­li [dla wia­ry] pozy­ska­ni bez nauki, gdy będą się przy­pa­try­wa­li wasze­mu, peł­ne­mu bojaź­ni, świę­te­mu postę­po­wa­niu. Ich ozdo­bą niech będzie nie to, co zewnętrz­ne: ucze­sa­nie wło­sów i zło­te pier­ście­nie ani stro­je­nie się w suk­nie, ale wnę­trze ser­ca czło­wie­ka o nie­na­ru­szal­nym spo­ko­ju i łagod­no­ści ducha, któ­ry jest tak cen­ny wobec Boga.” (1 P 3,1–4)

5. Sek­su­al­ność

Bóg poda­ro­wał ludziom sek­su­al­ność, aby mąż i żona mogli wyra­zić bez­in­te­re­sow­ną i szcze­rą miłość do sie­bie nawza­jem przez prze­ka­za­nie daru życia swo­je­mu potom­stwu. Odpo­wia­da to god­no­ści czło­wie­ka, aby zacho­wać czy­stość dla tego wyjąt­ko­we­go wyda­rze­nia i kro­ku duże­go zaufa­nia do sie­bie nawza­jem, jakim jest zbli­że­nie płcio­we w rela­cji mał­żeń­skiej. W rela­cji tej nale­ży się tyl­ko do jed­ne­go part­ne­ra i do niko­go wię­cej, dla­te­go musi mieć ona sil­ne pod­sta­wy w pra­gnie­niu i zobo­wią­za­niu do wza­jem­nej wier­no­ści, tro­ski i odpo­wie­dzial­no­ści na całe życie. To wła­śnie te war­to­ści nada­ją rela­cji sek­su­al­nej zamie­rzo­ną przez Boga godność.
Nie­ste­ty w więk­szo­ści związ­ków ich brak. Owoc tego jest widocz­ny w dużej ilo­ści roz­wo­dów i rodzi­ców samot­nie wycho­wu­ją­cych dzieci.

6. Wol­ne związki?

Wyda­je się to obec­nie pra­wie nor­mal­ne, że mło­dzi ludzie podej­mu­ją intym­ne rela­cje bez zawie­ra­nia małżeństwa.

Jeśli męż­czy­zna i kobie­ta chcą żyć razem bez przy­zna­nia się do tego publicz­nie poprzez zawar­cie mał­żeń­stwa, sta­wia­ją pod zna­kiem zapy­ta­nia miłość oraz bez­wa­run­ko­wą goto­wość do wier­no­ści wobec sie­bie nawza­jem. W rela­cji, któ­ra zaczy­na się od tego, żeby dru­gą oso­bę naj­pierw „wypró­bo­wać”, nie może powstać głę­bo­kie zaufa­nie, gdyż jest ona nasta­wio­na na speł­nie­nie wła­snych ocze­ki­wań, zamiast tego, żeby słu­żyć i się poświę­cać dla uko­cha­nej oso­by. Wszyst­ko jest już przy­go­to­wa­ne do tego, żeby moż­na było się szyb­ko i bez­pro­ble­mo­wo roz­stać, gdy coś nie będzie „funk­cjo­no­wać”.

Wie­lu chęt­nie wybie­ra przy­jem­ność, ale nie che brać za nią odpo­wie­dzial­no­ści; chce być „doro­sły­mi” bez pono­sze­nia kon­se­kwen­cji za swo­je postę­po­wa­nie; chce prze­żyć sek­su­al­nych bez prze­ka­zy­wa­nia życia. W takich przy­pad­kach sek­su­al­ność, wyko­rzy­sty­wa­na nie­zgod­nie z jej prze­zna­cze­niem, sta­je się dogłęb­nie wro­ga życiu. Gdy docho­dzi do cią­ży, wie­lu chwy­ta się zbrod­ni­cze­go roz­wią­za­nia — abor­cji. Nie­ste­ty nawet fakt, że ogrom­na licz­ba nie­na­ro­dzo­nych dzie­ci jest zabi­ja­na, pra­wie niko­go nie pro­wa­dzi do wnio­sku, że koniecz­na była­by zasad­ni­cza zmia­na podej­ścia do seksualności.

Piguł­ka anty­kon­cep­cyj­na wyda­je się być nie­szko­dli­wym warian­tem i jej sto­so­wa­nie jest wśród mło­dych dziew­cząt tak samo czę­ste, jak przed­mał­żeń­skie rela­cje. Ponad­to wie­lu dziew­czę­tom nie jest świa­do­me, jakie poważ­ne zdro­wot­ne kon­se­kwen­cje dla kobie­ty może ona spo­wo­do­wać (infor­ma­cje na ten temat są łatwo dostęp­ne w mediach). Jesz­cze poważ­niej­szym pro­ble­mem jest jed­nak fakt, że piguł­ka ta ma tak­że dzia­ła­nie prze­ry­wa­ją­ce cią­żę. Ma ona nie tyl­ko „zapo­bie­gać” zaj­ściu w cią­żę, lecz w przy­pad­ku zapłod­nie­nia tak­że unie­moż­li­wić zapłod­nio­nej komór­ce jajo­wej — czy­li dopie­ro co poczę­te­mu dziec­ku — zna­le­zie­nie w maci­cy swo­jej mamy pierw­sze­go, nie­zbęd­ne­go do prze­ży­cia, miej­sca schro­nie­nia — któ­re­go brak ozna­cza dla nie­go śmierć.

Sza­cu­nek wobec Boże­go porząd­ku stwo­rze­nia, sza­cu­nek wobec innych ludzi oraz sza­cu­nek do życia same­go w sobie zobo­wią­zu­je każ­de­go z nas do prze­ję­cia peł­nej odpo­wie­dzial­no­ści za to, co się tyczy sfe­ry sek­su­al­nej. Bowiem zwią­zek kobie­ty z męż­czy­zną słu­ży prze­ka­za­niu cudu życia; jeże­li jed­nak czło­wiek nie jest zdol­ny nieść odpo­wie­dzial­ność za rodzi­nę, musi naj­pierw wycho­wać same­go sie­bie. Cechą doj­rza­łe­go czło­wie­ka jest m.in. pano­wa­nie nad wła­sny­mi popę­da­mi. Dla­te­go jest bar­dzo waż­ne dla każ­dej dora­sta­ją­cej oso­by, aby nie pobła­żać sobie i swo­im pożą­dli­wo­ściom, lecz wska­zać popę­do­wi płcio­we­mu wła­ści­we, czy­ste i bez­piecz­ne miej­sce w ramach związ­ku małżeńskiego.

7. Skarb, jakim jest czy­ste serce

Gdy jako chrze­ści­ja­nie mówi­my o czy­sto­ści, nie zawę­ża­my jej tyl­ko do obsza­ru płci. Nasze dąże­nie do czy­sto­ści odno­si się do wszyst­kie­go, co w nas jest — do świa­ta naszych uczuć i myśli, do naszych postaw i moty­wa­cji, naszych rela­cji, słów i czynów.

Jezus nazwał bło­go­sła­wio­ny­mi tych, któ­rzy są czy­ste­go ser­ca, ponie­waż ono otwie­ra czło­wie­ko­wi dostęp do Boga, któ­ry sam jest cał­ko­wi­cie świa­tło­ścią (1 J 1,5).

„Bło­go­sła­wie­ni czy­ste­go ser­ca, albo­wiem oni Boga oglą­dać będą.” (Mt 5,8)

Wie­dzie­li już o tym wie­rzą­cy w Sta­rym Testamencie:

„Kto wstą­pi na górę Pana, kto sta­nie w Jego świę­tym miej­scu? Czło­wiek o rękach nie­ska­la­nych i o czy­stym ser­cu, któ­ry nie skło­nił swej duszy ku mar­no­ściom i nie przy­się­gał fał­szy­wie.” (Ps 24,3–4)

Dla Żydów ser­ce było sie­dzi­bą myśli, moty­wów i decy­zji. W naszym wnę­trzu, w tym, co nie jest widocz­ne na zewnątrz, wszyst­ko powin­no być jasne, roz­świe­tlo­ne i czy­ste — gdyż Bóg widzi to, co jest w sercu.

Czy­ste ser­ce jest szcze­re, wol­ne od skry­tych i ego­istycz­nych moty­wów. Chce słu­żyć w pro­sto­cie oraz poko­rze i będzie z oba­wą uni­kać wszyst­kie­go, co nie jest szla­chet­ne. Czy­ste ser­ce trosz­czy się o czy­ste sumie­nie i nie pod­pa­tru­je z cie­ka­wo­ścią tego, czym świat pró­bu­je kusić. Ma pokój w Bogu, peł­ne zaufa­nie, że On da mu wszyst­ko, cze­go potrzebuje.

Miłość, do któ­rej Bóg chce nas pro­wa­dzić, powin­na też cha­rak­te­ry­zo­wać się tymi cechami.

„Celem zaś przy­ka­za­nia jest miłość z czy­ste­go ser­ca i z dobre­go sumie­nia i z wia­ry nie­obłud­nej.”[1] (1 Tm 1,5)

„Sko­ro już dusze swo­je uświę­ci­li­ście, będąc posłusz­ni praw­dzie celem zdo­by­cia nie­obłud­nej miło­ści brat­niej, jed­ni dru­gich gorą­co czy­stym ser­cem umi­łuj­cie.” (1 P 1,22)

Jezus zapra­sza każ­de­go do życia w czystości

Dosko­na­ły przy­kład takiej miło­ści mamy w Jezu­sie. On odno­sił się do ludzi w spo­sób szcze­ry i praw­dzi­wy. Z tą samą sta­now­czo­ścią, z jaką odkry­wał i pięt­no­wał obłu­dę, wzy­wał też grzesz­ni­ków do nawró­ce­nia. Trosz­czył się o zagu­bio­ne dusze, obie­cu­jąc pocie­sze­nie i prze­ba­cze­nie tym, któ­rzy mie­li skru­szo­ne ser­ce, któ­rzy byli rze­czy­wi­ście smut­ni z powo­du swo­ich grze­chów. Budził i umac­niał wia­rę w Boże miło­sier­dzie wśród tych, któ­rzy byli pokor­ni, ale jed­no­cze­śnie burzył błęd­ne nadzie­je tych, któ­rzy uwa­ża­li się za spra­wie­dli­wych. Swo­ją goto­wo­ścią ponie­sie­nia nie­spra­wie­dli­wej śmier­ci zaświad­czył o praw­dzi­wo­ści swo­ich słów i bez­in­te­re­sow­no­ści swo­jej miło­ści. Bóg wzbu­dził Go z mar­twych i ta rado­sna wieść sta­ła się sed­nem tego, co gło­si­li Jego ucznio­wie, któ­rym uka­zał się po swo­im zmar­twych­wsta­niu. Na tym fun­da­men­cie powstał Jego Kościół — wspól­no­ta tych, któ­rzy poważ­nie trak­tu­ją Boga i chcą pro­wa­dzić czy­ste życie. Cho­ciaż nie­wie­lu rze­czy­wi­ście tego szu­ka, ten Kościół ist­nie­je tak­że i dzi­siaj tam, gdzie znaj­dą się ludzie, któ­rzy chcą Boga szcze­rze słu­chać (Mt 18,20).

* * *

Nie­któ­rzy z nas tak­że głę­bo­ko tkwi­li w wyżej wymie­nio­nych grze­chach. Jed­nak gdy Jezus wezwał nas do nawró­ce­nia, doświad­czy­li­śmy głę­bo­kiej i rady­kal­nej zmia­ny. Rela­cja z Jezu­sem daje nam teraz siłę i wol­ność do tego, aby powie­dzieć „nie” nie­czy­stym pożą­da­niom i grze­chom, któ­re nas wcze­śniej znie­wa­la­ły. Przez miłość, jaką Bóg ma wobec nas, nasze życie nabra­ło sen­su. Wie­my, że On chce dla nas tego, co naj­lep­sze i doświad­cza­my, że jest zawsze bli­sko, aby nam poma­gać w wal­ce, gdy poja­wia­ją się poku­sy. Dla­te­go nie musi­my już wię­cej szu­kać war­to­ści w byciu pocią­ga­ją­cym dla innych. Doświad­cza­my wol­no­ści od ego­izmu, aby móc dawać to co jest dobre innym i kochać ich rze­czy­wi­ście czy­stą miło­ścią. Na tej wspól­nej dro­dze może­my się nawza­jem wspie­rać, żeby każ­dy pozo­stał wier­ny swo­jej decy­zji, by żyć tak, jak Bóg tego chce.

Zapra­sza­my rów­nież Cie­bie, żeby takie życie z Bogiem poznać.

* * *

W tym tek­ście zawar­li­śmy tyl­ko krót­kie stresz­cze­nie naszych prze­my­śleń na ten temat. Jeste­śmy otwar­ci na pyta­nia i myśli wyni­ka­ją­ce ze szcze­re­go zainteresowania.


Przypisy

  1. Pismo Świę­te Nowe­go Testa­men­tu w prze­kła­dzie pol­skim ks. Jaku­ba Wuj­ka, red. ks. Wł. Lohn, WAM, Kra­ków 1989


Pismo Świę­te Nowe­go Testa­men­tu w prze­kła­dzie pol­skim ks. Jaku­ba Wuj­ka, red. ks. Wł. Lohn, WAM, Kra­ków 1989