Struk­tu­ra Kościo­ła — pozy­cje czy róż­ne rodza­je służby?

W tym opra­co­wa­niu chce­my przed­sta­wić nasze rozu­mie­nie służ­by w Koście­le. Woli­my uży­wać okre­śle­nia „róż­ne rodza­je posłu­gi­wa­nia” (1 Kor 12,5) niż pozy­cje, ponie­waż Chry­stus powo­łał nas, aby­śmy słu­ży­li w Koście­le, a nie zaj­mo­wa­li jakieś stanowiska.
Po naszki­co­wa­niu kil­ku pod­sta­wo­wych kwe­stii nale­żą­cych do tego tema­tu, opi­sze­my krót­ko struk­tu­rę, jaką miał Kościół w cza­sach Nowe­go Testa­men­tu i porów­na­my ją z sytu­acją we współ­cze­snych orga­ni­za­cjach kościel­nych. Na koń­cu wyja­śni­my, dla­cze­go nie mamy księ­dza czy pasto­ra i dla­cze­go wybra­li­śmy powrót do struk­tu­ry Kościo­ła, jaka ist­nia­ła we wspól­no­tach nowotestamentowych.

Ten mur składa się z kamieni o różnych rozmiarach i kolorach, które jednak dobrze do siebie pasują. Podobnie chrześcijanie budują kościół, wykorzystując swoje dary. Żaden kamień nie jest ważniejszy od drugiego.

1. Wszy­scy chrze­ści­ja­nie są brać­mi i siostrami

Gło­wą Kościo­ła jest Jezus Chry­stus. Ma On z każ­dym chrze­ści­ja­ni­nem żywą i bez­po­śred­nią rela­cję, któ­ra nie potrze­bu­je żad­nych pośredników.

„Albo­wiem jeden jest Bóg, jeden też pośred­nik mię­dzy Bogiem a ludź­mi, czło­wiek, Chry­stus Jezus.” (1 Tm 2,5)

Według Pisma wszy­scy chrze­ści­ja­nie są dla sie­bie brać­mi i sio­stra­mi, i wspól­nie trosz­czą się o Kościół – każ­dy według darów, jakie otrzymał.

„Lecz Bóg tak ukształ­to­wał nasze cia­ło, że zyska­ły wię­cej sza­cun­ku człon­ki z natu­ry mało god­ne czci, by nie było roz­dwo­je­nia w cie­le, lecz żeby poszcze­gól­ne człon­ki trosz­czy­ły się o sie­bie nawza­jem.” (1 Kor 12,24–25)

„Otóż wy nie pozwa­laj­cie nazy­wać się Rab­bi, albo­wiem jeden jest wasz Nauczy­ciel, a wy wszy­scy brać­mi jeste­ście. Niko­go też na zie­mi nie nazy­waj­cie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w nie­bie. Nie chciej­cie rów­nież, żeby was nazy­wa­no mistrza­mi, bo jeden jest tyl­ko wasz Mistrz, Chry­stus. Naj­więk­szy z was niech będzie waszym słu­gą. Kto się wywyż­sza, będzie poni­żo­ny, a kto się poni­ża, będzie wywyż­szo­ny.” (Mt 23,8–12)

Mię­dzy chrze­ści­ja­na­mi ist­nie­ją róż­ni­ce w doświad­cze­niu, zna­jo­mo­ści Pisma i posłu­szeń­stwie wobec Boga. Powin­ni­śmy być świa­do­mi tych róż­nic, ale nie powin­ni­śmy nada­wać im zbyt dużej wagi. Nie moż­na dzie­lić chrze­ści­jan na dwie kate­go­rie – na tych, któ­rzy są zdol­ni obja­wiać innym Bożą wolę, i na tych, któ­rzy zda­ją się na ich pro­wa­dze­nie (np. ducho­wień­stwo i świec­cy, ani­ma­to­rzy i zwy­kli człon­ko­wie, namasz­cze­ni i nie­na­masz­cze­ni Duchem Świę­tym, dusz­pa­ste­rze i ich podopieczni…).

2. Struk­tu­ra Kościo­ła w cza­sach Nowe­go Testamentu

2.1. Star­si

W Dzie­jach Apo­stol­skich może­my zna­leźć przy­kła­dy sytu­acji, w któ­rych apo­sto­ło­wie usta­na­wia­li starszych:

„(…) po czym wró­ci­li do Listry, do Iko­nium i do Antio­chii, umac­nia­jąc dusze uczniów, zachę­ca­jąc do wytrwa­nia w wie­rze, bo przez wie­le uci­sków trze­ba nam wejść do kró­le­stwa Boże­go. Kie­dy w każ­dym Koście­le wśród modlitw i postów usta­no­wi­li im star­szych, pole­ci­li ich Panu, w któ­re­go uwie­rzy­li.” (Dz 14,21b-23)

Star­si (po grec­ku pres­by­te­ros, dosł. „sta­rzec, oso­ba star­sza wie­kiem”) to chrze­ści­ja­nie, któ­rzy ze wzglę­du na ich doj­rza­łość w wie­rze i posłu­szeń­stwo cie­szy­li się sza­cun­kiem wspól­not i trosz­czy­li się o nie. W Nowym Testa­men­cie są oni tak­że nazy­wa­ni bisku­pa­mi (gr. epi­sko­pos, dosł. „doglą­da­ją­cy”) oraz paste­rza­mi (gr. poimen) Kościo­ła.

„Z Mile­tu posłał do Efe­zu i wezwał star­szych Kościo­ła.” (Dz 20,17)

W tym samym kon­tek­ście czy­ta­my dalej o tych samych osobach:

„Miej­cie pie­czę o samych sie­bie i o całą trzo­dę, wśród któ­rej was Duch Świę­ty usta­no­wił bisku­pa­mi, aby­ście paśli zbór Pań­ski naby­ty wła­sną jego krwią.” (Dz 20,28)[1]

Star­si, o któ­rych mowa w wer­se­cie 17, nazwa­ni są w wer­se­cie 28 bisku­pa­mi (dosł. doglą­da­ją­cy­mi, gr. epi­sko­pos). Ich zada­niem jest paść zbór Pań­ski. Zamien­ne uży­cie tych ter­mi­nów poka­zu­je, że nie ozna­cza­ją one roż­nych pozio­mów hie­rar­chii. Opi­su­ją one po pro­stu roż­ne aspek­ty tej samej służby.
Współ­cze­sne zna­cze­nie sło­wa ”biskup” jest bar­dzo odle­głe od jego biblij­ne­go pier­wo­wzo­ru. W rze­czy­wi­sto­ści dopie­ro w II wie­ku zaczę­to prak­ty­ko­wać mono­epi­sko­pat, czy­li wyłącz­ne prze­wod­nic­two jed­nej oso­by we wspól­no­cie w jed­nym mieście.
Ina­czej było w cza­sach Apo­sto­łów, kie­dy wspól­no­ty nie były pro­wa­dzo­ne przez jed­ną oso­bę, ale przez gro­no starszych.

W Flp 1,1 i 1 P 5,1–5, auto­rzy zwra­ca­ją się do star­szych w licz­bie mnogiej.

„Paweł i Tymo­te­usz, słu­dzy Chry­stu­sa Jezu­sa, do wszyst­kich świę­tych w Chry­stu­sie Jezu­sie, któ­rzy są w Filip­pi, wraz z bisku­pa­mi i dia­ko­na­mi.” (Flp 1,1)

„Star­szych więc, któ­rzy są wśród was, pro­szę, ja rów­nież star­szy, a przy tym świa­dek Chry­stu­so­wych cier­pień oraz uczest­nik tej chwa­ły, któ­ra ma się obja­wić.” (1 P 5,1)

Z Dz 14,23 (frag­ment zacy­to­wa­ny powy­żej) oraz Tt 1,5 widać, że we wspól­no­tach wybie­ra­no gro­no star­szych. Takie postę­po­wa­nie było pew­ne­go rodza­ju zabez­pie­cze­niem prze­ciw­ko fał­szy­wym naukom.
Jeśli jeden ze star­szych zbo­czył­by z wła­ści­wej dro­gi, inni mogli go poprawić.

„Uwa­żaj­cie na samych sie­bie i na całe sta­do, nad któ­rym Duch Świę­ty usta­no­wił was bisku­pa­mi (…) Wiem, że po moim odej­ściu wej­dą mię­dzy was wil­ki dra­pież­ne, nie oszczę­dza­jąc sta­da. Tak­że spo­śród was samych powsta­ną ludzie, któ­rzy gło­sić będą prze­wrot­ne nauki, aby pocią­gnąć za sobą uczniów.” (Dz 20,28.30)

Chro­ni­ło to też wspól­no­tę przed nie­bez­pie­czeń­stwem domi­na­cji jed­nej oso­by, co kry­ty­ku­je Apo­stoł Jan w 3 J 9:

„Napi­sa­łem kil­ka słów do gmi­ny, lecz Dio­tre­fes, któ­ry pra­gnie być pierw­szym wśród nich, nie przyj­mu­je nas.”

Pro­wa­dze­nie chrze­ści­jań­skiej wspól­no­ty przez gro­no star­szych nie ozna­cza jed­nak, że decy­du­ją oni o wszyst­kim. W Mt 18,15–18 Jezus uczy, że odpo­wie­dzial­ność za naj­waż­niej­sze decy­zje powi­nien nieść cały Kościół:

„Jeśli­by twój brat zgrze­szył, to idź upo­mnij go w czte­ry oczy. Jeśli cię usłu­cha, pozy­ska­łeś bra­ta. A jeśli cię nie usłu­cha, weź z sobą jesz­cze jed­ne­go albo dwóch, aby „na zezna­niu dwóch albo trzech świad­ków opie­ra­ła się cała spra­wa”. A jeśli ich nie posłu­cha, powiedz Kościo­ło­wi, a jeśli Kościo­ła nie posłu­cha, to niech będzie dla cie­bie jak poga­nin i cel­nik. Zapraw­dę powia­dam wam, że cokol­wiek zwią­że­cie na zie­mi będzie zwią­za­ne w nie­bie, a cokol­wiek roz­wią­że­cie na zie­mi, będzie roz­wią­za­ne w nie­bie.”[2]

„Cóż więc, bra­cia? Gdy się scho­dzi­cie (…) pro­ro­cy niech mówią dwaj, albo trzej, a inni niech roz­są­dza­ją[3]. I jeśli­by ktoś z sie­dzą­cych otrzy­mał obja­wie­nie, poprzed­ni niech mil­czy. Może­cie bowiem wszy­scy po jed­ne­mu pro­ro­ko­wać, aby się wszy­scy uczy­li i wszy­scy byli napo­mnie­ni.” (1 Kor 14,26a.29–31)[4]

„Umi­ło­wa­ni, wkła­da­jąc całe sta­ra­nie w pisa­nie wam o wspól­nym naszym zba­wie­niu, uwa­żam za potrzeb­ne napi­sać do was, aby zachę­cić do wal­ki o wia­rę raz tyl­ko prze­ka­za­ną świę­tym.” (Jud 3)

Każ­dy chrze­ści­ja­nin jest odpo­wie­dzial­ny za naucza­nie i decy­zje Kościo­ła, któ­ry jest Cia­łem Chry­stu­sa. Rola star­sze­go nie pole­ga na na zastę­po­wa­niu funk­cji całe­go cia­ła, ale na tro­sce o jego dobro.

2.2. Dia­ko­ni

Frag­ment Flp 1,1 wspo­mi­na o dia­ko­nach. Po grec­ku sło­wo to zna­czy: „słu­ga”, „pomoc­nik”, „posłu­gu­ją­cy”. O ich służ­bie mówią m.in. Dz 6,1–6:

„A w te dni, gdy rosła licz­ba uczniów, powsta­ło szem­ra­nie Gre­ków prze­ciw­ko Żydom, że przy codzien­nym posłu­gi­wa­niu zanie­dby­wa­no ich wdo­wy.” (Dz 6,1)[5] („posłu­gi­wa­nie”: gr. dia­ko­nia)

„Nie jest rze­czą słusz­ną, aby­śmy zanie­dby­wa­li sło­wo Boże, a obsłu­gi­wa­li sto­ły — powie­dzia­ło Dwu­na­stu, zwo­ław­szy wszyst­kich uczniów.” (Dz 6,2)  („obsłu­gi­wać”: gr. dia­ko­ne­in)

Tema­tem jest tutaj zaopa­try­wa­nie potrze­bu­ją­cych chrze­ści­jan. Apo­sto­ło­wie wybra­li sied­miu uczniów, któ­rzy mie­li się o to trosz­czyć. W tym frag­men­cie nie są oni nazwa­ni dia­ko­na­mi, ale naj­praw­do­po­dob­niej sło­wo „dia­kon” uży­te w Flp 1,1 i 1 Tm 3,8 tak­że wią­że się z tro­ską o dobra mate­rial­ne we wspólnocie.

3. Poapo­stol­ska struk­tu­ra Kościoła

Po śmier­ci apo­sto­łów Pio­tra i Paw­ła sytu­acja zasad­ni­czo się nie zmie­ni­ła. Może­my to widzieć z listu, któ­ry wspól­no­ta chrze­ści­jan w Rzy­mie napi­sa­ła do wspól­no­ty w Koryn­cie ok. roku 70 po Chr. Ten list zna­ny jest jako Pierw­szy List Kle­men­sa. Nie jest on czę­ścią Nowe­go Testa­men­tu i cytu­je­my go tutaj tyl­ko jako doku­ment histo­rycz­ny. Głów­nym tema­tem tego listu jest wła­ści­wy sza­cu­nek wobec star­szych. Czy­ta­my tam:

„I nie­ma­ły był­by to błąd pozba­wić god­no­ści bisku­piej tych, co skła­da­ją Bogu ofia­ry w nie­ska­zi­tel­nej poboż­no­ści. Szczę­śli­wi ci pre­zbi­te­rzy, któ­rzy zakoń­czy­li już swo­ją drogę!
Dla nich przy­naj­mniej dobie­ga ona wła­ści­we­go kre­su przy­no­sząc ocze­ki­wa­ne owo­ce. Nie potrze­bu­ją się lękać, że ktoś może ich usu­nąć z wyzna­czo­ne­go im sta­no­wi­ska. Widzi­my bowiem, że nie­jed­ne­go odsu­nę­li­ście od służ­by Bożej, choć żyjąc szla­chet­nie spra­wo­wał ją w spo­sób nie­na­gan­ny i zasłu­gu­ją­cy na powszech­ny sza­cu­nek.” 1 List Kle­men­sa 44[6]

Frag­ment ten mówi o star­szych (sło­wo to prze­tłu­ma­czo­no mylą­co jako „pre­zbi­te­rzy”), któ­rzy wyko­ny­wa­li służ­bę bisku­pów (epi­sko­pos) w Koście­le w Koryn­cie. Tak jak w Nowym Testa­men­cie, sło­wa epi­sko­pos („doglą­da­ją­cy”) i pres­by­te­ros („star­szy”) są tu uży­wa­ne zamien­nie. Nie znaj­du­je­my w tym liście nic na temat poje­dyn­czej oso­by prze­wo­dzą­cej w Koście­le. Potwier­dza to, że nowo­te­sta­men­to­wa struk­tu­ra Kościo­ła, o któ­rej pisa­li­śmy powy­żej, nie zmie­ni­ła się nawet po śmier­ci apostołów.

Apo­sto­ło­wie nawet odcho­dząc z tego świa­ta nie usta­no­wi­li we wspól­no­tach poje­dyn­czych osób sto­ją­cych na ich czele.

Kie­dy apo­stoł Paweł żegnał się z Kościo­łem w Efe­zie, pomi­mo, że wie­dział, iż nie­któ­rzy chrze­ści­ja­nie są w nie­bez­pie­czeń­stwie odstęp­stwa od Boga, powiedział:

„A teraz pole­cam was Bogu i sło­wu Jego łaski wład­ne­mu zbu­do­wać i dać dzie­dzic­two ze wszyst­ki­mi świę­ty­mi.” (Dz 20,32)

Jed­nak na począt­ku dru­gie­go wie­ku znaj­du­je­my już tzw. mono­epi­sko­pat (jeden biskup na cze­le jed­nej wspól­no­ty) w sze­re­gu wspól­not z Azji Mniej­szej i w Antio­chii Syryj­skiej. Czy­ta­my o tym w listach Igna­ce­go z Antio­chii (ok. 35–110).

Nic nie wska­zu­je na to, żeby mono­epi­sko­pat powstał z pole­ce­nia apo­sto­łów. Za wyjąt­kiem wybo­ru Macie­ja na dwu­na­ste­go apo­sto­ła w miej­sce Juda­sza (Dz 1,15–26), Pismo Świę­te nigdzie nie mówi, żeby nale­ża­ło wyzna­czać kogo­kol­wiek na następ­cę apo­sto­łów.[7]

Igna­cy z Antio­chii tak wyobra­żał sobie rolę bisku­pa we wspólnocie:

„Wszy­scy idź­cie za bisku­pem, jak Jezus Chry­stus za Ojcem (…) Niech nikt w spra­wach doty­czą­cych Kościo­ła nie robi nicze­go bez bisku­pa. (…) Gdzie poja­wi się biskup, tam niech będzie wspól­no­ta tak, jak gdzie jest Chry­stus Jezus, tam i Kościół powszech­ny. Nie wol­no bez bisku­pa ani chrzcić ani spra­wo­wać aga­py, lecz co on zatwier­dzi, to i dla Boga będzie miłe. W ten spo­sób wszyst­ko, co czy­ni­cie, będzie pew­ne i waż­ne. (…) Dobrze jest Boga i bisku­pa powa­żać. Ten, kto czci bisku­pa, uczczo­ny jest przez Boga. Ten, kto czy­ni coś w tajem­ni­cy przed bisku­pem, słu­ży dia­błu.”[8]

Takie pod­kre­śla­nie roli jed­nej oso­by w Koście­le jest zupeł­nie obce Nowe­mu Testamentowi.

Ten kie­ru­nek nie­ste­ty kon­ty­nu­owa­no, tak, że Ire­ne­usz z Lyonu pod koniec dru­gie­go wie­ku uwa­żał bisku­pów za następ­ców apostołów.

4. Rzym­sko-kato­lic­ka struk­tu­ra kościoła

W doku­men­cie II Sobo­ru Waty­kań­skie­go (1965) czytamy:

„Zada­nie zaś auten­tycz­nej inter­pre­ta­cji sło­wa Boże­go, spi­sa­ne­go czy prze­ka­za­ne­go przez Tra­dy­cję, powie­rzo­ne zosta­ło same­mu tyl­ko żywe­mu Urzę­do­wi Nauczy­ciel­skie­mu Kościo­ła, któ­ry auto­ry­ta­tyw­nie dzia­ła w imie­niu Jezu­sa Chry­stu­sa. Urząd ten Nauczy­ciel­ski nie jest ponad sło­wem Bożym, lecz jemu słu­ży, naucza­jąc tyl­ko tego, co zosta­ło prze­ka­za­ne. Z roz­ka­zu Boże­go i przy pomo­cy Ducha Świę­te­go słu­cha on poboż­nie sło­wa Boże­go, świę­cie go strze­że i wier­nie wyja­śnia. I wszyst­ko, co poda­je do wie­rze­nia jako obja­wio­ne przez Boga, czer­pie z tego jed­ne­go depo­zy­tu wia­ry.” (Dei Ver­bum II,10)

To ozna­cza, że trze­ba mieć „spe­cjal­ny klucz”, aby „otwo­rzyć” Biblię.
Według kościo­ła rzym­sko-kato­lic­kie­go, księ­ża jako przed­sta­wi­cie­le bisku­pa, mają w swo­im posia­da­niu ”klucz”, dzię­ki któ­re­mu mogą odkry­wać innym wła­ści­we zna­cze­nie Pisma.
W swo­im pierw­szym liście, Apo­stoł Jan pisze jed­nak do wszyst­kich wie­rzą­cych tak:

„To wszyst­ko napi­sa­łem wam o tych, któ­rzy wpro­wa­dza­ją was w błąd. Co do was, to namasz­cze­nie, któ­re otrzy­ma­li­ście od Nie­go, trwa w was i nie potrze­bu­je­cie poucze­nia od niko­go, ponie­waż Jego namasz­cze­nie poucza was o wszyst­kim. Ono jest praw­dzi­we i nie jest kłam­stwem. Toteż trwaj­cie w nim tak, jak was nauczył.” (1 J 2,26–27)

Klu­czem do zro­zu­mie­nia Sło­wa Boże­go jest Duch Świę­ty, któ­ry zamiesz­ku­je we wszyst­kich chrze­ści­ja­nach. To jest namasz­cze­nie, o któ­rym pisze Jan.

W koście­le rzym­sko-kato­lic­kim auto­ry­tet bisku­pów jest czę­sto porów­ny­wa­ny z auto­ry­te­tem apo­sto­łów. Pismo uczy jed­nak, że auto­ry­tet apo­sto­łów jest nie­po­wta­rzal­ny ze wzglę­du na fakt bycia naocz­ny­mi świad­ka­mi Jezu­sa, ich wybra­nie oraz odpo­wie­dzial­ność, jaką mie­li w zakła­da­niu fun­da­men­tów Kościoła.

„A więc nie jeste­ście już obcy­mi i przy­chod­nia­mi, ale jeste­ście współ­o­by­wa­te­la­mi świę­tych i domow­ni­ka­mi Boga — zbu­do­wa­ni na fun­da­men­cie apo­sto­łów i pro­ro­ków, gdzie kamie­niem węgiel­nym jest sam Chry­stus Jezus.” (Ef 2,19–20)

Apo­stoł Paweł wią­że swo­je apo­stol­stwo z tym, że widział Jezu­sa po Jego zmartwychwstaniu.

„Czyż nie jestem wol­ny? Czy nie jestem apo­sto­łem? Czyż nie widzia­łem Jezu­sa, Pana nasze­go? Czyż nie jeste­ście moim dzie­łem w Chry­stu­sie?” (1 Kor 9,1)

Orga­ni­za­cje rzym­sko-kato­lic­ka oraz pra­wo­sław­na twier­dzą rów­nież, że ist­nie­je funk­cja „kapła­nów”, któ­rzy są usta­na­wia­ni przez bisku­pów, uzna­wa­nych za następ­ców apo­sto­łów, (idea tzw. suk­ce­sji apo­stol­skiej). W Nowym Testa­men­cie poję­cie „kapłan” w takim sen­sie w ogó­le nie występuje.

5. Struk­tu­ra kościo­łów protestanckich

Więk­szość kościo­łów pro­te­stanc­kich odrzu­ca dok­try­nę kościo­ła rzym­sko-kato­lic­kie­go o urzę­dzie nauczy­ciel­skim bisku­pów. Jed­no­cze­śnie widzą one jed­nak jako koniecz­ne usta­na­wia­nie jed­ne­go pasto­ra ponad star­szy­mi. Pastor jest odpo­wie­dzial­ny za naucza­nie i ma ostat­nie sło­wo w waż­nych decy­zjach. Jed­nym z argu­men­tów, któ­ry czę­sto przy­ta­cza się na popar­cie takie­go podej­ścia, jest przy­kład Tymo­te­usza oraz Tytu­sa, współ­pra­cow­ni­ków Paw­ła, któ­rzy mie­li zna­czą­cy auto­ry­tet w Efe­zie i na Kre­cie (1 Tm 1,3, Tt 1,5).

Ta argu­men­ta­cja lek­ce­wa­ży fakt, że byli oni wysła­ni do tych wspól­not przez Paw­ła, żeby dokoń­czyć jego pra­cę. Nie zosta­li tam na zawsze, a po ich odej­ściu nie usta­no­wio­no niko­go na ich miejsce.

Hie­ro­nim (IV wiek), zali­cza­ny do Ojców Kościo­ła, nie uwa­żał tej roz­po­wszech­nio­nej już wte­dy for­my „rzą­dów kościel­nych” za pocho­dzą­cą od Chry­stu­sa, ale oce­niał ją jako rezul­tat póź­niej­sze­go roz­wo­ju. Napi­sał on:

„Zanim podzia­ły poja­wi­ły się w [naszej] reli­gii z pod­usz­cze­nia dia­bła i zanim mówio­no wśród ludu: “Ja nale­żę do Paw­ła”, “Ja do Apol­lo­sa”, “A ja do same­go Kefa­sa”, kościo­ła­mi kie­ro­wa­ły wspól­nie rady pre­zbi­te­rów. Jak tyl­ko każ­dy z nich zaczął uwa­żać tych, któ­rych ochrzcił za swo­ich, a nie Chry­stu­sa, zde­cy­do­wa­no po całym świe­cie, że jeden mąż wybra­ny spo­śród pre­zbi­te­rów [w każ­dej wspól­no­cie – przyp. tłu­ma­cza] ma być posta­wio­ny ponad pozo­sta­ły­mi, aby trosz­czyć się o cały kościół. W ten spo­sób usu­nię­to ziar­na schi­zmy. (…) Z tego powo­du bisku­pi powin­ni mieć na uwa­dze, że zosta­li posta­wie­ni ponad pre­zbi­te­ra­mi z uwa­gi na zwy­czaj raczej niż z pole­ce­nia Pana; oraz że nale­ży kie­ro­wać kościo­łem wspól­nie, naśla­du­jąc Moj­że­sza, któ­ry, cho­ciaż mógł pozo­stać sam na cze­le Izra­ela, wybrał sie­dem­dzie­się­ciu męż­czyzn, z któ­ry­mi wspól­nie sądził lud.”[9]

Wymy­ślo­na przez czło­wie­ka prak­ty­ka nie może być rze­czy­wi­stym, ducho­wym roz­wią­za­niem problemu.

6. Nasze wnioski

  1. Żaden czło­wiek nie jest nie­omyl­ny. Każ­dy chrze­ści­ja­nin potrze­bu­je korek­ty. Każ­dy powi­nien wzra­stać w podej­mo­wa­niu odpo­wie­dzial­no­ści. Nie uwa­ża­my, żeby usta­na­wia­nie jed­nej oso­by ponad Kościo­łem albo lokal­ną wspól­no­tą było wyni­kiem Boże­go prowadzenia.
  2. Star­si poma­ga­ją Kościo­ło­wi utrzy­mać wła­ści­wą naukę i spo­sób życia. Ich auto­ry­tet nie może być opar­ty na tytu­le ukoń­czo­nych stu­diów teo­lo­gicz­nych czy na zdol­no­ściach przy­wód­czych, ale na posłu­szeń­stwie Bogu, cno­tach chrze­ści­jań­skich, doświad­cze­niu wia­ry i darach w nauczaniu.
    Star­si w Koście­le mogą być albo wybie­ra­ni, albo w natu­ral­ny spo­sób roz­po­zna­ni dzię­ki ich dobre­mu przy­kła­do­wi i wie­rze, któ­ra prze­trwa­ła pró­bę cza­su. W Nowym Testa­men­cie nie ma przy­kła­dów wspól­no­ty, w któ­rej wybie­ra­no by star­szych w głosowaniu.
    W prze­ci­wień­stwie do wie­lu wspól­not nowo­te­sta­men­to­wych, naszej wspól­no­ty nie zało­ży­li misjo­na­rze, któ­rzy usta­no­wi­li­by star­szych. Powsta­wa­ła ona stop­nio­wo z bie­giem cza­su, dzię­ki cze­mu pozna­li­śmy się nawza­jem bar­dzo dobrze. Zna­my też dobrze naszych star­szych. Nie zmie­nia to nicze­go odno­śnie cha­rak­te­ru ich służ­by, a wszyst­ko, co napi­sa­li­śmy powy­żej o star­szych, rów­nież ich doty­czy. Mają udział w naszym życiu, tak samo jak my w ich. Zara­bia­ją pie­nią­dze w nor­mal­nych miej­scach pra­cy tak samo, jak inni wie­rzą­cy. Potrze­bu­ją zachęt i napo­mnień tak samo, jak wszy­scy inni chrze­ści­ja­nie. Wyzna­ją swo­je grze­chy bez robie­nia róż­nic mię­dzy wie­rzą­cy­mi. Star­si nie są jedy­ny­mi, któ­rzy nauczają.
  3. Zbie­ra­my się razem, aby dzie­lić ze sobą nasze życie, a nie żeby skon­su­mo­wać poda­ny „na tale­rzu” program.
    Nie wyma­ga wysił­ku uczest­nic­two w spo­tka­niach, któ­re odby­wa­ją się według pro­gra­mu. To podej­ście nie uczy jed­nak, jak nieść odpo­wie­dzial­ność. Jeże­li chrze­ści­ja­nie nie uczą się nieść odpo­wie­dzial­no­ści za Kościół, roz­wój w kie­run­ku nie­wła­ści­wej struk­tu­ry jest nieunikniony.

Kochać innych ozna­cza brać za nich odpo­wie­dzial­ność. Apo­stoł Paweł zachę­ca nas do tego:

„Bra­cia, jestem co do was prze­ko­na­ny, że peł­ni jeste­ście szla­chet­nych uczuć, ubo­ga­ce­ni wszel­ką wie­dzą, zdol­ni do udzie­la­nia sobie wza­jem­nie upo­mnień.” (Rz 15,14)

„Bra­cia, a gdy­by komu przy­da­rzył się jaki upa­dek, wy, któ­rzy pozo­sta­je­cie pod dzia­ła­niem Ducha, w duchu łagod­no­ści spro­wadź­cie takie­go na wła­ści­wą dro­gę. Bacz jed­nak, abyś i ty nie uległ poku­sie” (Ga 6,1)

Postę­pu­jąc tak, może­my budo­wać jed­ność, któ­ra nie jest narzu­co­na z zewnątrz, ale pocho­dzi z naszych serc. Taka jed­ność jest świa­dec­twem dla świata.

„Gdy zaś wszy­scy pro­ro­ku­ją, a wej­dzie [pod­czas tego] jakiś poga­nin lub czło­wiek pro­sty, będzie prze­ko­na­ny przez wszyst­kich, osą­dzo­ny i jaw­ne sta­ną się taj­ni­ki jego ser­ca; a tak, upadł­szy na twarz, odda pokłon Bogu, oznaj­mia­jąc, że praw­dzi­wie Bóg jest mię­dzy wami.” (1 Kor 14,24–25)

Uczy­my się codzien­nie nieść tę odpo­wie­dzial­ność zacho­wu­jąc poko­rę, któ­ra uzdal­nia nas do słu­cha­nia sie­bie nawza­jem — zarów­no naszych star­szych, jak i młod­szych w wie­rze bra­ci i sióstr (1 P 5,5).


Przypisy

  1. Biblia War­szaw­ska
  2. Biblia Poznań­ska.
  3. „roz­są­dza­ją” – gr. dia­kri­no, „roz­róż­niać, oceniać”.
  4. Pismo Św. Nowe­go Testa­men­tu w prze­kła­dzie pol­skim ks. Jaku­ba Wuj­ka, WAM, Kra­ków 1989.
  5. Pismo Św. Nowe­go Testa­men­tu w prze­kła­dzie pol­skim ks. Jaku­ba Wuj­ka, WAM, Kra­ków, 1989.
  6. tłum. A. Świ­der­ków­na, w: Pisma Sta­ro­chrze­ści­jań­skich Pisa­rzy, t. XLV „Ojco­wie Apo­stol­scy”, ATK, War­sza­wa, 1990.
  7. Licz­ba dwa­na­ście sym­bo­li­zo­wa­ła naród izra­el­ski i apo­sto­ło­wie chcie­li zacho­wać tą licz­bę jako wyraz nowe­go począt­ku Boże­go naro­du. To było waż­ne na począt­ku, gdy apo­sto­ło­wie zaczę­li gło­sić ewan­ge­lię. Póż­niej, po śmier­ci Jaku­ba Apo­sto­ła, licz­ba apo­sto­łów nie była już uzupełniana.
  8. Igna­cy Antio­cheń­ski, List do Smyr­neń­czy­ków 8,1, tłum. A Świ­der­ków­na, tamże.
  9. Hie­ro­nim, Komen­tarz do Listu Paw­ła Apo­sto­ła do Tymo­te­usza 1,5, tłu­ma­cze­nie własne


Biblia War­szaw­ska

Biblia Poznań­ska.

„roz­są­dza­ją” – gr. dia­kri­no, „roz­róż­niać, oceniać”.

Pismo Św. Nowe­go Testa­men­tu w prze­kła­dzie pol­skim ks. Jaku­ba Wuj­ka, WAM, Kra­ków 1989.

Pismo Św. Nowe­go Testa­men­tu w prze­kła­dzie pol­skim ks. Jaku­ba Wuj­ka, WAM, Kra­ków, 1989.

tłum. A. Świ­der­ków­na, w: Pisma Sta­ro­chrze­ści­jań­skich Pisa­rzy, t. XLV „Ojco­wie Apo­stol­scy”, ATK, War­sza­wa, 1990.

Licz­ba dwa­na­ście sym­bo­li­zo­wa­ła naród izra­el­ski i apo­sto­ło­wie chcie­li zacho­wać tą licz­bę jako wyraz nowe­go począt­ku Boże­go naro­du. To było waż­ne na począt­ku, gdy apo­sto­ło­wie zaczę­li gło­sić ewan­ge­lię. Póż­niej, po śmier­ci Jaku­ba Apo­sto­ła, licz­ba apo­sto­łów nie była już uzupełniana.

Igna­cy Antio­cheń­ski, List do Smyr­neń­czy­ków 8,1, tłum. A Świ­der­ków­na, tamże.

Hie­ro­nim, Komen­tarz do Listu Paw­ła Apo­sto­ła do Tymo­te­usza 1,5, tłu­ma­cze­nie własne