Jezus: kim On jest?

Kategorie: Bóg: kim On jest?

Aby wła­ści­wie zro­zu­mieć czy­ny, prze­sła­nie oraz dzie­ło zba­wie­nia Jezu­sa, nale­ży posta­wić sobie pyta­nie, kim On jest. Cze­go uczy Nowy Testa­ment o oso­bie Jezu­sa? To pyta­nie było przed­mio­tem spo­rów już w pierw­szych wie­kach i tak­że dziś powo­du­je rozłamy. 

Drabina stojąca na łące porośniętej mleczami, prowadząca do chmur niczym sam Jezus, jest dla nas schodami do nieba.

Cho­ciaż zasad­ni­czo zga­dza­my się z myślą ojców kościo­ła i okre­su pierw­szych sobo­rów w tej kwe­stii, chce­my tutaj skon­cen­tro­wać się na świa­dec­twie Pisma Świę­te­go, ponie­waż ono jest źró­dłem naszej wia­ry. Pomi­mo ludz­kiej nie­do­sko­na­ło­ści auto­rów Nowe­go Testa­men­tu, ufa­my głę­bo­ko Bogu, że daje On przez swo­je Sło­wo jasne i jed­no­znacz­ne odpo­wie­dzi na pyta­nia doty­czą­ce wia­ry tak, aby wszy­scy ludzie szu­ka­ją­cy praw­dy mogli dojść do jed­na­ko­we­go jej zro­zu­mie­nia. W niniej­szym opra­co­wa­niu wycho­dzi­my z zało­że­nia, że Jezus, któ­ry nazy­wał sie­bie „Synem Czło­wie­czym”, jest cał­ko­wi­cie czło­wie­kiem i zde­cy­do­wa­nie odrzu­ca­my przy­pi­sy­wa­nie świę­te­go życia oraz dosko­na­łe­go poświę­ce­nia się Bogu i ludziom Jego boskiej natu­rze. Jed­nak naszym celem tutaj jest poka­zać, że według Nowe­go Testa­men­tu Jezus jest praw­dzi­wym Bogiem, posia­da­ją­cym tę samą natu­rę, co Ojciec.

1. Poję­cie bosko­ści Mesja­sza nie jest obce Sta­re­mu Testamentowi

Już nie­któ­re frag­men­ty Sta­re­go Testa­men­tu suge­ru­ją boskość Mesja­sza, mimo iż więk­szość odnie­sień do Zbaw­cy Izra­ela nie pro­wa­dzi do tego wnio­sku. Na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­je frag­ment z Księ­gi Daniela:

„Tak­że innym bestiom ode­bra­no wła­dzę, ale usta­lo­no okres trwa­nia ich życia co do cza­su ozna­czo­ne­go. Patrzy­łem w noc­nych widze­niach: a oto na obło­kach nie­ba przy­by­wa jak­by Syn Czło­wie­czy. Pod­cho­dzi do Przed­wiecz­ne­go i wpro­wa­dza­ją Go przed Nie­go. Powie­rzo­no Mu pano­wa­nie, chwa­łę i wła­dzę kró­lew­ską, a słu­ży­ły Mu[1] wszyst­kie naro­dy, ludy i języ­ki. Pano­wa­nie Jego jest wiecz­nym pano­wa­niem, któ­re nie prze­mi­nie, a Jego kró­le­stwo nie ule­gnie zagła­dzie.” (Dn 7, 12–14)

Tu Syn Czło­wie­czy — wyraź­nie odróż­nio­ny od „Przed­wiecz­ne­go” — otrzy­mu­je boskie uwiel­bie­nie. Histo­ria ta uczy ponad­to o rów­no­le­głym ist­nie­niu Kró­le­stwa Boże­go i ziem­skich władz, któ­re zosta­ły pozba­wio­ne swej poprzed­niej potę­gi (wer­set 12), z cze­go moż­na wywnio­sko­wać, że mesjań­skie kró­le­stwo ma ducho­wy, a nie poli­tycz­ny cha­rak­ter. Być może z tych dwóch powo­dów Jezus naj­czę­ściej okre­ślał się tytu­łem „Syn Człowieczy”.

Alu­zja do bosko­ści Mesja­sza zawie­ra się rów­nież w poniż­szych psalmach:

„Ogło­szę posta­no­wie­nie Pana. Powie­dział do mnie: Tyś Synem moim, Ja Cie­bie dziś zro­dzi­łem?” (Ps 2, 7)

„Tron Twój, o Boże, trwa wiecz­nie, ber­ło Twe­go kró­le­stwa ? ber­łem spra­wie­dli­wym. Miłu­jesz spra­wie­dli­wość, wstręt­na ci nie­pra­wość, dla­te­go Bóg, twój Bóg, nama­ścił cie­bie olej­kiem rado­ści hoj­niej niż rów­nych ci losem.” (Ps 45, 7–8)

Choć frag­men­ty te nie wypo­wia­da­ją się tak jed­no­znacz­nie jak przy­to­czo­ny wcze­śniej cytat z Dn 7,12–14, to jed­nak żydow­skie wyja­śnie­nia odno­szą­ce je do Salo­mo­na i innych kró­lów nie są zado­wa­la­ją­ce, jeże­li weź­mie­my pod uwa­gę oso­bo­wość i poli­tycz­ne zna­cze­nie owych wład­ców. Psalm 45, cyto­wa­ny w liście do Hebraj­czy­ków, poja­wi się jesz­cze nie­co póź­niej w naszym opracowaniu.

Spo­śród tek­stów pro­roc­kich naj­bar­dziej wymow­nym przy­kła­dem sta­ro­te­sta­men­to­we­go prze­sła­nia o bosko­ści Mesja­sza wyda­je się frag­ment z Iza­ja­sza 9 (pro­roc­two o Księ­ciu Pokoju):

„Naród kro­czą­cy w ciem­no­ściach ujrzał świa­tłość wiel­ką; nad miesz­kań­ca­mi kra­ju mro­ków świa­tło zabły­sło. Pomno­ży­łeś radość, zwięk­szy­łeś wese­le. Roz­ra­do­wa­li się przed Tobą, jak się radu­ją we żni­wa, jak się wese­lą przy podzia­le łupu. Bo zła­ma­łeś jego cięż­kie jarz­mo i drą­żek na jego ramie­niu, pręt jego cie­mięż­cy jak w dniu poraż­ki Madia­ni­tów. Bo wszel­ki but pie­sze­go żoł­nie­rza, wszel­ki płaszcz zbro­czo­ny krwią, pój­dzie na spa­le­nie, na pastwę ognia. Albo­wiem Dzie­cię nam się naro­dzi­ło, Syn został nam dany, na Jego bar­kach spo­czę­ła wła­dza. Nazwa­no Go imie­niem: Prze­dziw­ny Dorad­ca, Bóg Moc­ny, Odwiecz­ny Ojciec, Ksią­żę Poko­ju. Wiel­kie będzie Jego pano­wa­nie w poko­ju bez gra­nic na tro­nie Dawi­da i nad Jego kró­le­stwem, któ­re On utwier­dzi i umoc­ni pra­wem i spra­wie­dli­wo­ścią, odtąd i na wie­ki. Zazdro­sna miłość Pana Zastę­pów tego doko­na.” (Iz 9,1–6)

Mimo iż pro­rok przy­pusz­czal­nie myślał tu o przy­szłym kró­lu Hiskia­szu / Heze­kia­szu (por. Iz 7,14–17), jego sło­wa są tak głę­bo­ko natchnio­ne, że żaden z ziem­skich, poli­tycz­nych wład­ców nie był i nigdy nie będzie w sta­nie ich wypeł­nić. Wyda­je się, że pro­ro­cy dość czę­sto nie mogli pojąć całe­go sen­su myśli Boga, któ­re sami prze­ka­zy­wa­li; nie uda­ło im się w peł­ni prze­wi­dzieć tego, co sta­nie się w odle­głej przy­szło­ści. Kogo jed­nak, spo­mię­dzy zwy­kłych ludzi, mogli­by­śmy nazwać „Prze­dziw­nym Dorad­cą, Bogiem Moc­nym, Odwiecz­nym Ojcem, Księ­ciem Pokoju”?

2. Świa­dec­two Ewan­ge­lii synoptycznych

Nadzie­ja na potęż­ne­go ziem­skie­go wład­cę pokro­ju Dawi­da była jed­nak w myśle­niu Żydów głę­bo­ko zako­rze­nio­na i musiał to uwzględ­nić rów­nież Jezus. W rze­czy­wi­sto­ści wie­le Jego wypo­wie­dzi i czy­nów mia­ło na celu pomóc Jego odbior­com zmie­nić ich błęd­ne wyobra­że­nie o Mesja­szu, a w kon­se­kwen­cji i o Bogu. To wła­śnie na tym tle Jego służ­ba nabie­ra wła­ści­we­go zna­cze­nia. Prze­ka­zy wszyst­kich czte­rech ewan­ge­lii są w tym zgod­ne, choć ist­nie­je róż­ni­ca pomię­dzy głę­bią opi­su w Ewan­ge­lii Jana a tą w Ewan­ge­liach syn­op­tycz­nych. Przyj­rzy­my się wpierw tym ostatnim.

Ewan­ge­lie Mate­usza i Łuka­sza roz­po­czy­na­ją się opi­sem oko­licz­no­ści poczę­cia i naro­dze­nia Jezu­sa. Róż­ni­ce mię­dzy nimi wska­zu­ją na to, że ich auto­rzy bazu­ją na odmien­nych źró­dłach infor­ma­cji, nie­mniej obie Ewan­ge­lie zga­dza­ją się w tym waż­nym punk­cie: ojcem Jezu­sa nie jest Józef, ale Bóg, któ­ry spo­wo­do­wał Jego cudow­ne poczę­cie w łonie dzie­wi­cy Marii. Mil­cze­nie Mar­ka w tej kwe­stii spo­wo­do­wa­ne jest praw­do­po­dob­nie struk­tu­rą tej­że Ewan­ge­lii. Autor nie wspo­mi­na ani o pocho­dze­niu Jezu­sa, ani o Jego dzie­ciń­stwie, jed­nak wyra­że­nie „syn Marii” uży­te w wer­se­cie 6,3 poka­zu­je, że pole­mi­ka doty­czą­ca naro­dze­nia Jezu­sa nie była mu obca. W kul­tu­rach o patriar­chal­nej struk­tu­rze rodzi­ny natu­ral­nym było iden­ty­fi­ko­wa­nie kogoś przez poda­wa­nie imie­nia ojca (por. Łk 4,22 i J 6,42 oraz Mk 3,17–18; J 1,42 i in.). Wzmian­ka o ludziach okre­śla­ją­cych Jezu­sa jako syna Marii suge­ru­je, że nie uwa­ża­li oni Józe­fa za Jego ojca. Idąc dalej, natra­fia­my na wypo­wie­dzi w Ewan­ge­lii Mate­usza 11, 25–30 i 23,37–39 oraz Mar­ka 2, 1–12, któ­re — choć same w sobie nie mają na celu uka­za­nia bosko­ści Jezu­sa — nie będą w peł­ni zro­zu­mia­łe, jeże­li nie uzna­my Jego boskiej natu­ry. Wyraź­niej wska­zu­je na nią wstęp do przy­po­wie­ści o sądzie nad naro­da­mi w Ewan­ge­lii Mate­usza 25,31–46: tu Syn Czło­wie­czy jawi się jako Osta­tecz­ny Sędzia, któ­rym w myśle­niu Żydów mógł być jedy­nie Bóg. Na uwa­gę zasłu­gu­je wresz­cie ostat­ni roz­dział tej­że Ewan­ge­lii. Zmar­twych­wsta­ły Jezus, któ­re­mu ucznio­wie odda­ją boską cześć (Mt 28,9 i 17)[2] daje zebra­nym pole­ce­nie udzie­la­nia chrztu w imię Ojca i Syna i Ducha Świę­te­go (Mt 28,19), czym potwier­dza swo­ją boską tożsamość.

3. Boskość Jezu­sa w listach Pawła

Podob­ne­go świa­dec­twa powin­ni­śmy spo­dzie­wać się tak­że w księ­gach Nowe­go Testa­men­tu, któ­re przed­sta­wia­ją życie i naukę pierw­szych chrze­ści­jan, przede wszyst­kim w listach Paw­ła. Mimo iż apo­stoł dużo pisze o Jezu­sie i dowo­dzi prze­ko­nu­ją­co, że wie­rzyć Chry­stu­so­wi zna­czy być zba­wio­nym (co oczy­wi­ście nie­od­łącz­nie zakła­da boskość Jezu­sa), nie czu­je on potrze­by wyja­śnia­nia swo­im adre­sa­tom natu­ry Chry­stu­sa — Paweł po pro­stu dzie­lił z nimi tę samą wia­rę. Mimo to znaj­du­je­my u Paw­ła kil­ka frag­men­tów, któ­re pod­kre­śla­ją boskość Jezu­sa w taki spo­sób, że zaprze­cze­nie temu wymu­sza­ło­by zmia­nę same­go tek­stu. W liście do Fili­pian na przy­kład bycie z Bogiem na wiecz­ność jest przed­sta­wio­ne jako bycie z Chry­stu­sem (Flp 1,23). W następ­nym roz­dzia­le autor wyra­ża już bez­po­śred­nio, że Jezus posia­da tę samą natu­rę, co Bóg i otrzy­mu­je jedy­nie Jemu przy­słu­gu­ją­ce uwielbienie:

„To dąże­nie niech was oży­wia; ono też było w Chry­stu­sie Jezu­sie. On to, ist­nie­jąc w posta­ci Bożej, nie sko­rzy­stał ze spo­sob­no­ści, aby na rów­ni być z Bogiem, lecz ogo­ło­cił same­go sie­bie, przy­jąw­szy postać słu­gi, sta­jąc się podob­nym do ludzi. A w zewnętrz­nej posta­ci uzna­ny za czło­wie­ka, uni­żył same­go sie­bie, sta­jąc się posłusz­nym aż do śmier­ci — i to śmier­ci krzy­żo­wej. Dla­te­go też Bóg Go nad wszyst­ko wywyż­szył i daro­wał Mu imię ponad wszel­kie imię, aby na imię Jezu­sa zgię­ło się każ­de kola­no istot nie­bie­skich i ziem­skich i pod­ziem­nych. I aby wszel­ki język wyznał, że Jezus Chry­stus jest PANEM — ku chwa­le Boga Ojca.” (Flp 2, 5–11)

W liście do Kolo­san apo­stoł pisze: „On jest obra­zem Boga nie­wi­dzial­ne­go — Pier­wo­rod­nym wobec każ­de­go stwo­rze­nia”[3] (Kol 1,15), wska­zu­jąc na sto­pień rela­cji pomię­dzy Ojcem i Synem. Dalej oznaj­mia: „Wszyst­ko przez Nie­go i dla Nie­go zosta­ło stwo­rzo­ne” (Kol 1,16), co było­by wiel­kim bluź­nier­stwem, gdy­by Chry­stus nie był Bogiem. Paweł kon­ty­nu­uje, mówiąc: „W Nim bowiem miesz­ka cała Peł­nia: Bóstwo, na spo­sób cia­ła” (Kol 2,9), cze­go nie spo­sób zro­zu­mieć ina­czej niż, że Jezus jest rów­ny Bogu. Podob­nie frag­ment z listu do Tytu­sa 2,13n wyra­ża to, na co wszy­scy chrze­ści­ja­nie cze­ka­ją — uka­za­nie się Boga, któ­re będzie widocz­ne w ponow­nym przyj­ściu Jezusa:

„…ocze­ku­jąc bło­go­sła­wio­nej nadziei i obja­wie­nia się chwa­ły wiel­kie­go Boga i Zba­wi­cie­la nasze­go, Jezu­sa Chry­stu­sa.” (Tt 2,13)

W zasa­dzie frag­ment ten pozo­sta­wia miej­sce na podwój­ną inter­pre­ta­cję: 1) Jest tu mowa o jed­nej oso­bie; 2) wiel­ki Bóg przyj­dzie razem ze zbaw­cą Jezu­sem, przy czym „zbaw­ca” funk­cjo­nu­je tu jako atry­but Jezu­sa. Bar­dziej natu­ral­ny pod wzglę­dem języ­ka wyda­je się wariant pierw­szy: sło­wo „Bóg” okre­śla, kim On jest, zaś sło­wo „zbaw­ca” — co On czy­ni. Podob­ny sche­mat moż­na zaob­ser­wo­wać w innych wypo­wie­dziach, gdzie na okre­śle­nie jed­nej oso­by uży­te są dwa sło­wa nale­żą­ce do róż­nych kate­go­rii zna­cze­nio­wych (por. 2P 2,20).[4] Ina­czej ujmu­jąc, moż­na by było powie­dzieć: „Jezus Bóg, nasz wiel­ki zbawca”.

Jest tyl­ko jeden Zbaw­ca — nie­wąt­pli­wie sam Bóg! Zastrze­że­nie, że w wie­lu frag­men­tach Paweł uczy o Chry­stu­sie pod­da­nym Bogu (jak np. w 1Kor 15,27n) nie może umniej­szyć waż­no­ści wyżej wymie­nio­nych wypo­wie­dzi. Nasu­wa się raczej wnio­sek, że apo­stoł zwy­czaj­nie pogłę­bia naukę o dwóch natu­rach Jezu­sa. Dobrze obe­zna­ny ze Sta­rym Testa­men­tem, autor chciał ponad­to poprzeć to rozu­mie­nie przez alu­zje i cyta­ty z tych Pism Świę­tych: por. 1Kor 2,8 z Ps 24,7–9 i Wj 24,16; 1Kor 10,4.9 z Ps 78:15 i Wj 17,6n oraz Rz 10,9–13 z Joela 3,5 i Ps 145,18.

4. Dzie­je Apo­stol­skie i inne listy świad­czą o bosko­ści Jezusa

Jeże­li weź­mie­my pod uwa­gę pozo­sta­łe nowo­te­sta­men­to­we Pisma — odkła­da­jąc jesz­cze na chwi­lę te napi­sa­ne przez Jana — rów­nież tam może­my zna­leźć prze­ko­ny­wa­ją­ce argu­men­ty. W Dzie­jach Apo­stol­skich na przy­kład Łukasz przed­sta­wia sło­wa Szcze­pa­na pod­czas jego kamie­no­wa­nia w spo­sób, któ­ry tak sil­nie akcen­tu­je bli­ski zwią­zek pomię­dzy mesjań­stwem oraz boską i ludz­ką natu­rą Jezu­sa, iż jedy­nym roz­sąd­nym roz­wią­za­niem jest uznać obie Jego natu­ry (Dz 7, 51–60):

„A on, pełen Ducha Świę­te­go, patrzył w nie­bo i ujrzał chwa­łę Bożą i Jezu­sa, sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga. I rzekł: Widzę nie­bo otwar­te i Syna Czło­wie­cze­go, sto­ją­ce­go po pra­wi­cy Boga. A oni pod­nie­śli wiel­ki krzyk, zatka­li sobie uszy i rzu­ci­li się na nie­go wszy­scy razem. Wyrzu­ci­li go poza mia­sto i kamie­no­wa­li, a świad­ko­wie zło­ży­li swe sza­ty u stóp mło­dzień­ca, zwa­ne­go Szaw­łem. Tak kamie­no­wa­li Szcze­pa­na, któ­ry modlił się: Panie Jezu, przyj­mij ducha mego!”(Dz 7,55–59)

Rów­nież autor listu do Hebraj­czy­ków dowo­dzi boskiej natu­ry Jezu­sa przez cyto­wa­nie Pisma. Przy­ta­cza­jąc mesjań­ski Psalm 45, odno­si go do Chry­stu­sa, tłu­ma­cząc hebraj­skie sło­wo „Elo­him” jako grec­kie „The­os” (Hbr 1,8n), przez co każ­da pró­ba okre­śle­nia Jezu­sa jako niż­sze­go od Boga jest ska­za­na na nie­po­wo­dze­nie. Rów­nież chwa­łę daną Bogu w Psal­mie 102 (Ps 102,26–27) autor listu przy­pi­su­je Jezu­so­wi (Hbr 1,10–12), co z kolei dowo­dzi, że uwa­żał go za Stwórcę.

Wresz­cie Piotr daje wyraz swe­mu prze­ko­na­niu odno­sząc w swo­im dru­gim liście sło­wo „Pan” zarów­no do Boga, jak i do Jezu­sa. W wer­se­tach 1,1.2.8.11.14.16; 2,1.20; 3,2.18 tytu­łem tym okre­śla wyraź­nie Jezu­sa, nato­miast w 1P 2,9.11; 3,8–10.15 odno­si go raczej do Boga (cho­ciaż był­by on ade­kwat­ny rów­nież w odnie­sie­niu do Chry­stu­sa), co poka­zu­je, że apo­stoł zwy­czaj­nie zakła­da boskość Jezu­sa, jak rów­nież wła­ści­we pozna­nie u swych adresatów.

5. Naj­więk­sze świa­dec­two: pisma Jana Apostoła

Wszyst­kie te świa­dec­twa — a mogli­by­śmy wymie­nić ich jesz­cze wię­cej — są potwier­dzo­ne i znacz­nie pogłę­bio­ne w Pismach apo­sto­ła Jana. Autor nie roz­po­czy­na swo­jej Ewan­ge­lii opi­sem oko­licz­no­ści zwią­za­nych z naro­dze­niem Mesja­sza. Zapra­sza za to swo­ich odbior­ców do zba­da­nia głę­bi tajem­ni­cy natu­ry Chry­stu­sa — nie po to, by coś ukryć lub owiać tajem­ni­cą, ale by rzu­cić świa­tło na wiel­ką miłość Boga do swo­je­go stwo­rze­nia i w ten spo­sób wyja­śnić tło przyj­ścia Jezu­sa. Już jego pierw­sze sło­wa (J 1,1–3) nie pozwa­la­ją wąt­pić, że Sło­wo Boga (Logos) posia­da tę samą natu­rę co sam Bóg Ojciec, nawet jeże­li na pierw­szy rzut oka wypo­wie­dzi te wyda­ją się nie­co skom­pli­ko­wa­ne. Jan mówi nam jasno, że Sło­wo to sta­ło się cia­łem (J 1:14), dając kolej­ny jed­no­znacz­ny dowód na ist­nie­nie boskiej i ludz­kiej natu­ry Chry­stu­sa. Na szcze­gól­ną uwa­gę zasłu­gu­je wyra­że­nie: „Jed­no­ro­dzo­ny Bóg,[5] któ­ry jest w łonie Ojca…” w wer­se­cie 18, gdyż jasno poka­zu­je rów­ność dwóch Osób opar­tą na zro­dze­niu. Ponie­waż Bóg jest duchem (J 4,24) ist­nie­ją­cym wiecz­nie, zro­dze­nie to może tak­że mieć tyl­ko ducho­wy i wiecz­ny wymiar. Stąd wnio­sek, że wer­set 18 nie opi­su­je póź­niej­sze­go począt­ku ist­nie­nia Syna (opi­sa­nie ist­nie­nia Boga w poję­ciach cza­so­wych jest nie­moż­li­we, jako że czas został tak­że stwo­rzo­ny przez Nie­go) ale traf­nie cha­rak­te­ry­zu­je głę­bo­ką rela­cję pomię­dzy dwie­ma Oso­ba­mi, któ­re są w cał­ko­wi­tej jed­no­ści, jed­no­ści zarów­no myśli, jak i natu­ry. To prze­sła­nie jest powtó­rzo­ne i potwier­dzo­ne w kolej­nych frag­men­tach opo­wia­da­ją­cych o służ­bie Jezusa.

Jan poświę­ca nie mniej uwa­gi tak­że tej dru­giej — ludz­kiej — natu­rze Chry­stu­sa. Jako jeden z naj­bliż­sze­go gro­na Jego uczniów, apo­stoł skła­da świa­dec­two o spo­so­bie, w jaki Jezus przed­sta­wiał sie­bie, mia­no­wi­cie jako praw­dzi­wy obraz Boga i jed­no­cze­śnie dosko­na­ły Jego słu­ga. Jest cał­ko­wi­cie zro­zu­mia­łe, że Jezus rzad­ko mówił wprost o swo­jej bosko­ści, gdyż nawet utrzy­my­wa­nie, że jest Mesja­szem wzbu­dza­ło rosną­cy sprze­ciw Żydów. Jed­nak wła­śnie w gorącz­ko­wych spo­rach z jego głów­ny­mi prze­ciw­ni­ka­mi nie mógł On i nie ukry­wał praw­dy o sobie, przede wszyst­kim ze wzglę­du na przy­słu­chu­ją­cych się uczniów albo skry­tych zwo­len­ni­ków. Dla­te­go też pod­czas dys­ku­sji o tym, czy jego prze­ciw­ni­cy są praw­dzi­wy­mi potom­ka­mi Abra­ha­ma (J 8,37–59), znaj­du­je­my wyraź­ną alu­zję (choć nazwać ją alu­zją to zbyt mało) do jego boskiej natu­ry, na co oni reagu­ją z „odpo­wied­nim” obu­rze­niem (J 8,59). Pomi­mo rosną­ce­go sprze­ci­wu wobec rosz­cze­nia sobie ist­nie­nia już przed Abra­ha­mem (J 8,56) Jezus posu­wa się jesz­cze dalej, mówiąc: „Zanim Abra­ham stał się, JA JESTEM”, cze­go nie moż­na inter­pre­to­wać ina­czej niż: „Jestem Bogiem”. Ten ude­rza­ją­cy „błąd gra­ma­tycz­ny” nigdy nie został popra­wio­ny pod­czas kopio­wa­nia ręko­pi­sów, gdyż wszy­scy kopi­ści przez wie­ki rozu­mie­li zna­cze­nie słów „JA JESTEM” jako imię Boga z Księ­gi Wyj­ścia 3,13.

Podob­nie w sytu­acji opi­sa­nej w Jana 10,22–39 Żydzi chcie­li uka­mie­no­wać Jezu­sa wła­śnie dla­te­go, iż twier­dził, że ma wła­dzę dać życie i zba­wie­nie. Jego sło­wa w J 10,30: „Ja i Ojciec jed­no jeste­śmy” wyda­ły się jego i tak już roz­draż­nio­nym słu­cha­czom nie­wy­obra­żal­nym bluź­nier­stwem. I nawet jeże­li wypo­wiedź ta rze­czy­wi­ście dopusz­cza inter­pre­ta­cję: „Ja i Ojciec jeste­śmy tej samej myśli, jed­ne­go ducha, i dąży­my do tego same­go celu”, to Jezus wymie­nia­jąc sie­bie i Ojca jed­nym tchem, w tej kolej­no­ści, przy­pi­su­je sobie wyraź­nie boskie atry­bu­ty (10,27–29). Moż­na odnieść wra­że­nie, że udzie­la­jąc swym słu­cha­czom nastę­pu­ją­cych wyja­śnień Jezus wyco­fu­je się z tego rosz­cze­nia, ale osta­tecz­nie, po odwró­ce­niu wła­snej bro­ni prze­ciw­ni­ków prze­ciw­ko nim, jasno potwier­dza to, co powie­dział wcze­śniej (10,31–38). Istot­nie Żydzi powin­ni byli w tej sytu­acji porzu­cić swój opór, gdyż przez świa­dec­two czy­nów Jezu­sa jego sło­wa oka­za­ły się god­ny­mi zaufa­nia. Jed­nak nawet naj­więk­szy cud, któ­re­go doko­nał — wzbu­dze­nie Łaza­rza z mar­twych, znak, któ­ry przy­ćmił wszyst­kie inne jego nie­wia­ry­god­ne cuda — nie zmie­nił ich decy­zji. Wręcz prze­ciw­nie, upór i nie­na­wiść arcy­ka­pła­nów i fary­ze­uszy prze­kształ­ci­ły się w kon­kret­ny plan usu­nię­cia Jezusa.

W ostat­nim dniu przed ukrzy­żo­wa­niem Jezus mówił tak­że o związ­ku pomię­dzy jego sło­wa­mi i czy­na­mi (J 14,11), by poprzeć swo­je przy­to­czo­ne poni­żej, dobit­ne wypowiedzi:

„Wie­rzy­cie w Boga? I we Mnie wierz­cie.” (J 14,1)

„Ja jestem dro­gą i praw­dą, i życiem.” (J 14,6)

„Kto Mnie widzi, widzi tak­że i Ojca.” (J 14,9)

„Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie” (J 14,10)

Dał On rów­nież swo­im uczniom głęb­szy wgląd w Jego rela­cję z Ojcem i, rzecz nie mniej waż­na, wyja­śniał im rolę Ducha Świę­te­go. Mimo iż ucznio­wie wyka­zy­wa­li w tej kwe­stii nadal raczej niski poziom zro­zu­mie­nia (co ujaw­nia się w ich pyta­niach i wypo­wie­dziach w wer­se­tach 14,5.8.22 i 16,17n + 29n) nasie­nie wia­ry zaczę­ło powo­li kieł­ko­wać i wzra­stać, doj­rze­wa­jąc w spon­ta­nicz­nym wyzna­niu Toma­sza: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28). Z pew­no­ścią Tomasz, któ­ry wąt­pił nawet w zmar­twych­wsta­nie Pana (J 20,24–25), nie zmie­nił się w prze­cią­gu chwi­li w tego, któ­ry ma naj­głęb­sze pozna­nie. On raczej wyra­ził to, co jego przy­ja­cie­le zro­zu­mie­li głę­biej już przed nim. Wła­śnie to prze­ko­na­nie o bosko­ści Jezu­sa apo­stoł Jan chciał prze­ka­zać i umoc­nić w całej swo­jej ewangelii.

Listy apo­sto­ła tchną tym samym duchem — nie są one, jak twier­dzą nie­któ­rzy teo­lo­dzy, znie­kształ­ce­niem słów Jezu­sa przez Jana, ale raczej wyra­zem wra­że­nia, jakie wywarł na apo­sto­le jego Mistrz pod­czas głę­bo­kiej wspól­no­ty z nim. Pierw­szy list Jana ujaw­nia naj­wię­cej o bosko­ści Jezu­sa. List ten zma­ga się z wcze­sną for­mą gno­zy, a co za tym idzie, pod­kre­śla on przy­kład czło­wie­ka Jezu­sa, szcze­gól­nie akcen­tu­jąc Jego ludz­ką natu­rę (2,1; 6,29). Rów­nież tutaj Jan wią­że obie natu­ry Jezu­sa wyja­śnia­jąc, że Bóg obja­wił się cie­le­śnie w Synu (1,1–4). Wszel­kie wąt­pli­wo­ści co do natu­ry Syna apo­stoł usu­wa wresz­cie poniż­szym stwierdzeniem:

„…Jeste­śmy w praw­dzi­wym Bogu, w Synu Jego, Jezu­sie Chry­stu­sie. On zaś jest praw­dzi­wym Bogiem i Życiem wiecz­nym.” (1 J 5,20)

Jeże­li jeste­śmy zarów­no w Bogu, jak i w Jego Synu, to na jakiej pod­sta­wie mógł­by ktoś twier­dzić, że ostat­nia część wypo­wie­dzi („On zaś jest praw­dzi­wym Bogiem i Życiem wiecz­nym”) odno­si się jedy­nie do pierw­szej („Jeste­śmy w praw­dzi­wym Bogu”)?

Wresz­cie w Apo­ka­lip­sie Jan potwier­dza to, o czym mówił poprzed­nio, pisząc o Jezu­sie jako „Pierw­szym i Ostat­nim” (Ap 1,17; por. Iz 44,6), god­nym chwa­ły tak samo jak Ten, któ­ry sie­dzi na tro­nie (Ap 5,12–14) i będą­cym, jak Bóg, „Alfą i Ome­gą” (Ap 22,13; por. Ap 21,6). Odnie­sie­nie sta­ro­te­sta­men­to­wych wypo­wie­dzi o jed­no­znacz­nie mono­te­istycz­nym wydźwię­ku do oso­by Jezu­sa (por. też: Iz 40,10 i 62,11 z Ap 22,12) powin­no rze­czy­wi­ście zmu­sić wszyst­kich tych, któ­rzy kwe­stio­nu­ją boskość Jezu­sa do bez­wa­run­ko­wej kapi­tu­la­cji. W prze­ciw­nym razie musie­li­by oni uznać Jana za here­ty­ka, któ­ry chciał pod­wa­żyć żydow­ską wia­rę w jedy­ne­go Boga. Jed­nak zarów­no Jan, jak i pozo­sta­li auto­rzy Nowe­go Testa­men­tu są dale­cy od tego, by twier­dzić, że ist­nie­je dwóch bogów. To wła­śnie Wszech­mo­gą­cy Bóg obja­wia, że to On sam jest mesjań­skim Zbaw­cą swo­je­go naro­du i wszyst­kich ludzi, uka­zu­jąc swą wiecz­ną miłość do świa­ta w swo­im jed­no­ro­dzo­nym Synu.


Przypisy

  1. „słu­ży­ły Mu” – ara­mej­skie sło­wo pelach zna­czy „słu­żyć, odda­wać cześć”. W sumie uży­te 9 razy w ks. Danie­la zasad­ni­czo odno­si się do odda­wa­nia komuś boskiej czci.
  2. „A gdy Go ujrze­li, odda­li Mu pokłon. Nie­któ­rzy jed­nak wąt­pi­li.” Ktoś, kto nie widział w tym bluź­nier­stwa, nie mógł też uwa­żać Jezu­sa za zwy­kłe­go czło­wie­ka (por. Mt 4,9–10).
  3. Wg prze­kła­du D.H.Stern’a: „…góru­je nad całym stwo­rze­niem” (David H. Stern, Komen­tarz Żydow­ski do Nowe­go Testa­men­tu, War­sza­wa 2004). Okre­śle­nie „pier­wo­rod­ny” wska­zu­je tu raczej na wyż­szość Jezu­sa w sto­sun­ku do wszyst­kich istot stwo­rzo­nych niż kolej­ność „naro­dzin” w cza­sie. Zro­dze­nie — w prze­ci­wień­stwie do stwo­rze­nia — odzwier­cie­dla jed­ność natu­ry Ojca i Syna.
  4. „przez pozna­nie Pana i Zbaw­cy, Jezu­sa Chry­stu­sa” — Fra­za uży­ta przez Pio­tra ma tę samą struk­tu­rę co zacy­to­wa­ny powy­żej Tt 2,13, z tym że zamiast sło­wa „Bóg” w pierw­szym czło­nie uży­te jest sło­wo „Pan”. Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że wypo­wiedź ta odno­si się tu do Jezu­sa Chrystusa.
  5. Wpraw­dzie nie­któ­re ręko­pi­sy (z któ­rych naj­wcze­śniej­szym i naj­waż­niej­szym jest Codex Ale­xan­dri­nus z V w.) poda­ją „jed­no­ro­dzo­ny Syn“, jed­nak naj­star­sze świa­dec­twa grec­kie tego frag­men­tu (Papi­ru­sy 66 i 75 z prze­ło­mu II i III w.) oraz Kodek­sy: Synaj­ski, Waty­kań­ski i Efra­imi Rescrip­tus zawie­ra­ją wer­sję „jed­no­ro­dzo­ny Bóg“.


„słu­ży­ły Mu” – ara­mej­skie sło­wo pelach zna­czy „słu­żyć, odda­wać cześć”. W sumie uży­te 9 razy w ks. Danie­la zasad­ni­czo odno­si się do odda­wa­nia komuś boskiej czci.

„A gdy Go ujrze­li, odda­li Mu pokłon. Nie­któ­rzy jed­nak wąt­pi­li.” Ktoś, kto nie widział w tym bluź­nier­stwa, nie mógł też uwa­żać Jezu­sa za zwy­kłe­go czło­wie­ka (por. Mt 4,9–10).

Wg prze­kła­du D.H.Stern’a: „…góru­je nad całym stwo­rze­niem” (David H. Stern, Komen­tarz Żydow­ski do Nowe­go Testa­men­tu, War­sza­wa 2004). Okre­śle­nie „pier­wo­rod­ny” wska­zu­je tu raczej na wyż­szość Jezu­sa w sto­sun­ku do wszyst­kich istot stwo­rzo­nych niż kolej­ność „naro­dzin” w cza­sie. Zro­dze­nie — w prze­ci­wień­stwie do stwo­rze­nia — odzwier­cie­dla jed­ność natu­ry Ojca i Syna.

„przez pozna­nie Pana i Zbaw­cy, Jezu­sa Chry­stu­sa” — Fra­za uży­ta przez Pio­tra ma tę samą struk­tu­rę co zacy­to­wa­ny powy­żej Tt 2,13, z tym że zamiast sło­wa „Bóg” w pierw­szym czło­nie uży­te jest sło­wo „Pan”. Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że wypo­wiedź ta odno­si się tu do Jezu­sa Chrystusa.

Wpraw­dzie nie­któ­re ręko­pi­sy (z któ­rych naj­wcze­śniej­szym i naj­waż­niej­szym jest Codex Ale­xan­dri­nus z V w.) poda­ją „jed­no­ro­dzo­ny Syn“, jed­nak naj­star­sze świa­dec­twa grec­kie tego frag­men­tu (Papi­ru­sy 66 i 75 z prze­ło­mu II i III w.) oraz Kodek­sy: Synaj­ski, Waty­kań­ski i Efra­imi Rescrip­tus zawie­ra­ją wer­sję „jed­no­ro­dzo­ny Bóg“.